wtorek, 26 kwietnia 2016

Bezpański pies

Brak komentarzy

Sezon na gołębie ogłaszam za oficjalnie rozpoczęty. Wiatrówki przygotowane? Puszki z kamieniami pozawieszane na balkonach? Nie? No to na co jeszcze czekacie. Czas najwyższy, bo już stają się nieznośne, a co będzie za kilka tygodni? Gruchacze będą doprowadzały nas do szału.

Mnie już doprowadzają, więc czasem wychodzę na balkon by je postraszyć. Nawet mój psiak się w to zaangażował (oczywiście tylko jeśli się go zawoła, bo to leń jakich mało - myślę, że spokojnie wygrałby konkurs na najleniwszego psa świata). Wyszłam więc dziś na balkon wraz z psem i praniem i zobaczyłam scenę, która zmroziła mi krew w żyłach.


Biały psiak, z czarnym pyszczkiem i równie czarnymi plamami na plecach wałęsał się bez celu po chodniku. Niby nic takiego, dopóki nie wszedł na ulicę. Serce mi stanęło gdy kilka pojazdów się do niego zbliżyło. Na szczęście zgrabnie go ominęły. Niestety psiak nie nauczył się po jednym wybryku i zaraz znów znalazł się na chodniku. Tym razem zareagowali ludzie, wołając go do siebie. 

Psiak podniósł uszka do góry i popędził za głosami, ale nie otrzymał od nich niczego w zamian. Stał chwilę przy tych dwunożnych istotach, pogrążonych na powrót w rozmowie, a potem z opuszczonym ogonem wrócił na ulicę. To wówczas zdecydowałam, że zejdę i wezmę go do siebie. Tak też zrobiłam, tylko kiedy znalazłam się na dole, psiaka już nie było.

Nie jestem dobra w takich sprawach. Żal mi się takich zwierzaków robi okropnie, a fakt że tak bezmyślnie wchodzą na ulicę jeszcze bardzie przyprawia mnie o dreszcze. Mam szczerą nadzieję, że biedakowi nic się nie stanie i ktoś o dobrym serduchu zaopiekuje się tym czworonogiem. 

Jeśli jednak nie będzie w stanie tego zrobić, to chociaż zawiezie go do schroniska. Tam mimo wszystko będzie mu lepiej niż na ulicy.

Nie bądźmy obojętni na krzywdę zwierząt. Reagujmy.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz