wtorek, 29 września 2015

O rodzajach żeńskich rzecz niewielka

Brak komentarzy

Język polski jest językiem niezwykle skomplikowanym, a jego tajemnice poznajemy przez całe życie. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że do końca naszego pobytu na Ziemi nie nauczymy się go perfekcyjnie, pomimo faktu, iż jesteśmy jego rdzennymi użytkownikami (a może zwłaszcza dlatego). Odmiana przez przypadki, a potem jeszcze trzy rodzaje. Zmora obcokrajowców, ale... jak się okazuje również i nasza.

Kobiety walczą o równouprawnienie, a co za tym idzie? Na siłę zaczynają odmieniać te wyrazy, które nie zostały do tego przystosowane. W ten sposób powstają potworki takie jak pani widzka, czy inna pani ministra. Jest jeszcze sprawa z Bydgoszczem, ale to już całkiem inna historia (i na szczęście niezbyt kobieca).

Usilne odmienianie wyrazów nie raziłoby mnie jeszcze tak mocno, gdyby odbywało się w kręgu przyjaciół i nie dochodziło wyżej. Niestety te neologizmy idą wyżej. Rozsiewają się niczym choroba po całej powierzchni Polski. Na domiar złego rozprzestrzeniają się poprzez media i różne znane, lub mniej znane osobistości.

Widzka

Z widzką spotkałam się wczoraj i przez dłuższą chwilę starałam się zrozumieć co to takiego. Pomyślałam, że być może jestem niedouczona, bo nie znam takiego wyrazu. Potem przeszło mi przez myśl, iż jest to zapożyczenie z innego języka, ale przecież angielski znam całkiem dobrze, a to z niego najczęściej spolszczamy ostatnio. Dopiero po dłuższej chwili do mnie dotarło, że tu chodzi o nikogo innego, jak o mnie. Widza siedzącego przed telewizorem. Ja jestem tą widzką... realizacja była dość bolesna. Do teraz nie mogę wyjść z podziwu i lekkiego szoku, a także wciąż się śmieje.

Straciłam też ochotę na dalsze śledzenie ów programu. Raczej już do niego nie wrócę. Prezenterka doskonale mnie do niego zniechęciła, ale być może jestem po prostu czepialska.

Drodzy widzowie i widzki mojego miejsca w sieci... co sądzicie o tych usilnych odmianach wyrazów, które się do tego nie nadają?

Być może macie odmienne ode mnie zdanie, lecz dla mnie to po prostu żenada. Ułatwiamy sobie coś na siłę, bo tak trudno jest ułożyć dłuższe zdanie. Ja wszystko rozumiem, nawet czas antenowy... ale czy nie lepiej mówić poprawnie? 

Źródło: 1

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz