czwartek, 14 maja 2015

Świat gadżeciarza

8 komentarzy

Świat współczesnego człowieka w dużej mierze kręci się wokół stereotypów, które są bardziej lub mniej prawdziwe. W tym świecie kobiety postrzegane są jako łowczynie okazji czy potworne zakupoholiczki, które za kolorową szmatkę mogłyby nawet i zabić. Wystarczy tylko spojrzeć na te wszystkie akcje typu - 'Noc Zakupów' - organizowane przez galerie handlowe. Szalone przeceny, które potrwają jedynie kilka godzin, przyciągają mnóstwo uwagi spragnionych wrażeń kobiet. Właśnie wtedy można zaobserwować galerię handlową zamieniającą się w ring walczących zwierząt. Nie da się tego nazwać inaczej. Dochodzi przecież do drapania, wyrywania włosów, popychania, a w skrajnych przypadkach nawet bójek. To tylko jeden przykład potwierdzający ten nieco krzywdzący stereotyp. 

A co jeśli chcemy pomyśleć o mężczyznach? Pierwszym co przychodzi mi na myśl są gadżety. Mężczyźni to fani wszystkiego co kobiety uważają za zbędne i do życia nie potrzebne. Kolorowe kołpaki, nakrętka na kran, która sprawia że woda zmienia kolor w zależności od tego czy jest ciepła czy zimna, zegar dla prawdziwego matematyka, który zamiast normalnych cyferek ma działania matematyczne... mogłabym tak wymieniać i wymieniać, a lista nie miałaby końca. Jest wiele wymyślnych gadżetów, a panowie chętnie się nimi otaczają. Uwielbiają mieć coś nowego, coś w ich pojęciu fajnego. 

Jak na to patrzą kobiety?

Większość z nich uważa to za bezsensowną stratę ciężko zarobionych pieniędzy. No bo po co nam kolejny przedmiot na już i tak zapchanych półkach? Po co nam coś, co będzie się tylko kurzyło? Większość kobiet zwyczajnie nie widzi w tym sensu. Nie potrafią zrozumieć tego umiłowania gadżetów przez mężczyzny. Wolą kolejny ciuch w szafie lub nowy lakier do paznokciu, który wcale nie różni się kolorem od poprzedniego. No, może jest o dwa tony jaśniejszy.

A co ja mam z tym wspólnego? 

Znów utwierdziłam się w przekonaniu, że daleko mi do stereotypowych kobiet. Owszem lubię chodzić po sklepach, ale moimi stałymi punktami programu nie są wcale te dotyczące ciuchów. Nie kręci mnie chodzenie po sklepach bez konkretnego celu. Jeśli już odwiedzam sklep z ciuchami to tylko i wyłącznie z potrzeby. No i być może podczas pomocy kumpeli w doborze ciuszku (ale to już odrębna sytuacja). Natomiast te sklepy, które często odwiedzam (i to nie zawsze z zamiarem zakupu) to Media Markt oraz Empik. Uwielbiam przeglądać te wszystkie drobne cudeńka, bibeloty, nikomu niepotrzebne gadżety. Lubię być na bieżąco z nowinkami technologicznymi.

Tak, ja po prostu lubię gadżety. Niedawno nawet skorzystałam z promocji w Empiku i kupiłam sobie materiały biurowe. Kolorowe spinacze, zamknięte w probówkach pięknie wyglądają na półce. Świetnie się kurzą (to trzeba niestety przyznać). Spełniają jednak dodatkową funkcję. Poza wyglądem, przydają mi się w życiu codziennym.
Tak! Udało się! 
Osiągnęłam swój cel. 
Znalazłam słoty środek. 

Połączyłam swoją duszę gadżeciary z nikłym kobiecym pierwiastkiem, który gdzieś tam się we mnie kłębi. 

Myślę, że zbieranie gadżetów to nic złego, pod warunkiem (oczywiście!) że nie stanowią one większości zakupów człowieka. Najlepiej też by pomagały nam w życiu codziennym. Nikt przecież nie lubi całkiem niepotrzebnych przedmiotów (albo w tej chwili po prostu wylazła ze mnie prawdziwa kobieta!).

Jaki macie stosunek do gadżetów? Lubicie się nimi otaczać?

8 komentarzy :

  1. No to przybij piątkę!
    Jeżeli chodzi o zakupy, ja wolę kupować online, bo mogę sobie wygodnie usiąść i poszukać tego czego dokładnie chcę. Pamiętam jak kiedyś, bo teraz już tak nie mam, od za długiego chodzenia po sklepach zaczynała boleć mnie głowa, dosłownie! Wolę pochodzić po Empiku, Saturnie itd. Mam lekką obawę, że gdy już zacznę być na swoim, moje przyszłe mieszkanie będzie zapchane różnymi niepotrzebnymi rzeczami :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha… no to jesteśmy po jednych pieniądzach :P sklepy z ciuchami mało mnie interesują, ale media markt czy emik to coś zupełnie innego, trudno mnie wyciągnąć. Uwielbiam gadżety i to dużo bardziej niż mój facet

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha ^^ Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama! No właśnie... i to może dziwić miejscami, ale cóż. Łamiemy stereotypy! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jest! Przybijmy sobie piątkę. Co prawda online ciuchów nie kupuję, bo boję się że nie będą na mnie dobrze leżały (chyba że mowa o bluzach i tunikach - to inna sprawa), ale gadżety to po prostu nieodłączna część mojego życia. Haha, cóż to za obawa! Na pewno się opamiętasz :) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem uzależniona od dupereli ^^ Zbieram je, kupuję, a potem.. leżą, bo nie mam ani czasu ani ochoty zajmować się nimi wszystkimi. Aktualnie walczę z tym przywarem, ale efektów jeszcze za bardzo nie ma. Muszę posprzątać w domu najpierw. Dobrym sposobem jest zacząć sprzedawać te rzeczy. Nie wyrzucasz, a dajesz drugie życie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To bardzo dobry pomysł. Posprzedawać i dać im drugie życie. Nie dość że wpadnie trochę kaski to i damy im drugie życie. Też będę musiała tak zrobić, kiedy już zdecyduję się na gruntowne sprzątanie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie: kiedy już... :p haha

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem niepoprawną gadżeciarą :) Naprawdę! Lubię zwłaszcza wszelkiego rodzaju sprzęty elektroniczne. Nowy głośniczek za 120 zł do samochodu? Przecież ja nie mogę przepuścić nigdy takiej okazji ;) Chyba mam to po moim bracie. Jak byliśmy mali, zawsze zachwycał się takimi pierdółkami, a ja uczyłam się od niego i wtedy podłapałam. Ja i mój mąż w zasadzie w wielu sprawach mamy inne zdanie, ale gadżety to nasz wspólny świat. Zakupy ciuchowe, kosmetyczne swoja drogą... Moja rodzina ma ze mną przerąbane ;)

    OdpowiedzUsuń