sobota, 16 maja 2015

Piątkowy miszmasz #5

11 komentarzy

Kolejny tydzień za nami, a do mnie właśnie dotarło, że to już połowa Maja. A przecież tak niedawno go witałam. Czas ucieka mi jak szalony i nie daje chwili wytchnienia, jednocześnie mam niejasne wrażenie, że przecieka mi przez palce. 

To już zaczyna się przeradzać u mnie w rutynę. Piątkowy miszmasz wychodzi pomiędzy piątkiem a sobotą. Nie będę jednak zmieniała mu nazwy, gdyż wówczas pewnie przesunąłby się na niedzielę. Akurat na tyle siebie znam by to wiedzieć.
Stało się. Padłam ofiarą darmowych próbek. Z czystej ciekawości odnalazłam parę stron, dzięki którym można otrzymać darmowe produkty. Często wystarczy jedynie zalogować się na ów stronie lub zgłosić się do konkursu. Everydayme jest jedną z takich stron. Dzięki niej otrzymałam próbkę tabletek do zmywarki Fairy (aż 3 sztuki) oraz podpaskę Always. Szczerze mówiąc liczyłam na nieco więcej, ale z drugiej strony dobre i to.

Co sądzicie o darmowych próbkach? Bawicie się w to? Lubicie coś takiego otrzymywać? Przyznam szczerze, że póki co mnie to rajcuje. Zawsze miło coś takiego dostać.

Natomiast krem Nivea udało mi się wygrać w jednym z konkursów. Mimo swoich nikłych 50ml, mordka mi się ucieszyła, kiedy odbierałam dzisiaj paczuszkę od listonosza. Jakby nie patrzeć to moja pierwsza wygrana od długiego czasu. Niby nic takiego, a jak dzień może się poprawić przez taką wygraną!

Wtorek był dniem obfitującym w aktywność fizyczną. Rozpoczął się całkiem niewinnie. Ot zgrabne 6,5 km wycieczki pieszej wraz z siostrą i psiakiem, który to w trakcie jej trwania postanowił pokazać, że uwielbia wodę. Niewiele myśląc wskoczył do stawiku i rozpoczął hasanie po wodzie. Mnie ręce opadły, ale brudas czuł się niczym ryba w wodzie. Coś tak czuję, że pływać to on potrafi!

Dzień zakończyłam poprzez 5 km trasę truchcikiem. Jestem bardzo, ale to bardzo początkującym biegaczem, toteż te 5 km to wcale nie są takie przelewki. Rzecz jasna nie biegam non stop. Na trasie 5 km, przebiegam bez przerwy 2 km, potem szybki marsz i kolejne 2 km lub mniej. Zależy od dnia.
A to hit tego wieczoru. Wraz z siostrą postanowiłyśmy wreszcie przyznać się do swojego podobieństwa. Niestety (albo stety) niczego nie da się ukryć. Jesteśmy niczym dwie krople wody z 6-letnią różnicą wieku między nami. Choć często się kłócimy i najchętniej nie przyznałybyśmy się do siebie to jednak geny robią swoje. Nie da się ich oszukać. No, chyba że w grę wchodzi operacja plastyczna.

Jak tam z waszym podobieństwem do rodzeństwa? Odnajdujecie je, czy może tak jak my zaprzeczacie?

Wczoraj zdecydowałam się na mały powrót do swojej pierwotnej pasji, którą było pisanie. Czas przeszły został tutaj użyty specjalnie, ponieważ od kiedy znalazłam się na obecnych studiach ta pasja zaczęła powoli blednąć, a język polski staje się mi coraz bardziej obcy. Nie jestem pewna czy wciąż potrafię poprawnie się nim posługiwać. Powtórzenia i przecinki w nieodpowiednich miejscach zawsze były moją zmorą. Tym akurat się nie martwię. Gorzej z przelewaniem słów na papier. Układaniem odpowiednich zdań i przenoszeniem tego wszystkiego co w głowie się rodzi tak... by słowo pisane ożyło. Nie wiem czy wciąż umiem to robić. Nie wiem też czy jest sens do tego wracać, gdyż pewnie czeka mnie rozczarowanie. Zdecydowałam jednak, że spróbuję i jeśli się uda to do 15 czerwca zgłoszę swoją pracę na konkurs. Temat jest zacny - "Obiecaj" - wykonanie... no cóż... zobaczymy! Pomyślałam również, że gdy już się rozpiszę (JEŚLI!) to być może coś się tutaj pojawi. Niewielka próbka tego co potrafię. Będę was wówczas prosiła o poddanie jej surowej analizie. 

Wszystko jednak w swoim czasie. Czas poodkurzać stare pasje. Odnaleźć w nich coś nowego i być może połączyć z nowymi. Jak mówi powiedzenie - stare ale jare! Mam nadzieję, że ta moja próba nie będzie znowu taka tragiczna. 

Jak tam z waszymi pasjami? Pozmieniały się wraz z wiekiem?  
Dzisiaj zakończę optymistycznym akcentem. Zostałam zmuszona do wymiany okularków, bo stare odmówiły mi posłuszeństwa. Nie lubię tego robić, bo to strata pieniędzy i potem trochę się martwię o ten majątek, który siedzi na mojej głowie. Może nie powinnam, ale cóż... człowiek jest skomplikowanym stworzeniem jednak. Jak już coś sobie wbije do głupiego łba to kaplica. Zostaje z nim na bardzo długo. Trudno się tego oduczyć.

Jak Wam minął tydzień? Spoglądacie w kolejny z optymizmem, czy wolelibyście by się nie zaczynał? 

Miłego weekendu, Dziubaski!

11 komentarzy :

  1. Ja z wiekiem postawiłam na większą aktywność fizyczną, a przynajmniej się staram. Także popieram bieganie, nawet truchcikiem (sama też szybciej nie biegam). Jesteście z siostrą bardzo podobne, uderzająco :)
    Pięknie Ci w tych oprawkach, nowe okulary Ci służą :) Psiaka masz cudnego, bardzo lubię zwierzaczki.
    Serdeczne pozdrowionka i miłego weekendu życzę :) Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
  2. W próbki z premedytacją się nie bawię, chociaż jak kupowałam mamie kosmetyki z Ziaji i dostałam przy okazji chyba z 5 próbek innych ich kosmetyków to było to w jakiś sposób miłe :)
    Brawo, że biegasz! Mnie bieganie jakoś nigdy nie pociągało, a w dodatku mój kręgosłup go zazwyczaj nie wytrzymywał... Trzymam kciuki, żebyś nie przestała!
    Pasje bardzo mi się zmieniły z wiekiem - jeszcze nie tak dawno brzdąkałam na gitarze basowej a teraz puff - chyba od roku jest u mojego znajomego i coś mi się wydaje, że nieprędko do mnie wróci... To jest chyba zajęcie, za którym najbardziej tęsknię. Z pisaniem też miałam przygodę, nawet kiedyś naskrobałam coś, co miało jakieś 100 stron, no ale byłam wtedy jeszcze w klasie podstawowej więc jakości tego tekstu pozostawiam wiele do życzenia :D Niemniej jednak czasem jak mam chwilę to siadam i skrobię, od tak, do szuflady...
    Miłego weekendu, Dziubasku! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi tydzień minął bardzo szybko. Zwłaszcza te dwa ostatnie dni w stresie, bo ustny polski, ale wiesz co? Zdałam i to kurczę na 80%! Jestem z siebie cholernie dumna :D
    Moją pasją jest śpiewanie, ale jestem zbyt leniwa, by gdziekolwiek pójść... Ale myślę zmienić to od września. Również coś tam gryzmolę na laptopie, ale do tego nie mam większego zapału, nie to co do bloga :)
    Podobieństwo, hehe. Moja siostra z bratem są uderzająco do siebie podobni, ale gdzie tam, oni w życiu się do tego nie przyznają :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki pienio kochany! A z siostrą jesteście niemal identyczne...szczerze mowiąc na początku myślałam, że to jedna i ta sama osoba, tylko zdjęcie zrobione z różnicą kilku lat...;)
    Ja ponoć jestem podobna do mojego brata- tak ludzie twierdzą, chociaż w ogóle tego nie widzę:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi tydzień minął bardzo zakupowo... W sumie napiszę o tym u siebie, ale przekładam wpis na później. Moje pasje w sumie się nie zmieniły. Od dziecka uwielbiałam rysować, śpiewać i pisać... Można powiedzieć, że się tylko rozwinęły. Jesteście bardzo podobne z siostrą. Zanim doczytałam, myślałam, że to Twoje zdjęcia z różnych lat życia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawda. Najważniejsze to się poruszać. Nie ważne, że złotego medalu za to nie zdobędziemy. Dziękuję serdecznie i mam nadzieję, że Twój weekend był wyjątkowo udany!

    OdpowiedzUsuń
  7. W próbki zaczęłam się bawić niedawno i zobaczę jak długo jeszcze będzie mnie to cieszyć. Póki co nie szaleję za bardzo. Wybieram tylko to, co może mi się jakoś przydać :)
    Oj ja również długo się wzbraniałam przed bieganiem. Potem samo jakoś poszło. Aktualnie biegam z tatą, który to mnie ciągnie w górę. Najczęściej to on jest prowodyrem wyjścia na dwór :P Dzięki za te kciuki, przydadzą się :)
    No proszę, całe sto stron. To już coś! Oho, no ale skoro tęsknisz czemu nie dasz sobie i basowi drugiej szansy? :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahaha oj to też mój odwieczny problem. Jak już mnie złapie leń to kaplica. Nie ma chyba na to jednej rady, a sposobów wiele :P Może kiedyś pokonasz lenia i spróbujesz swojego szczęścia ze śpiewaniem!

    Gratulacje 80% ! To świetny wynik! Masz prawo być dumna i oby reszta była tak samo dobra :D Trzymam kciuki za resztę wyników!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahaha dzięki serdeczne. Na co dzień nie zauważamy tak tego podobieństwa, jednak niektóre zdjęcia mówią same za siebie stety lub niestety :) Tak to już bywa z tym podobieństwem, że najczęściej widzą to inni ludzie :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie poczytam o szaleństwie zakupów w Twoim wydaniu :P Szczęściarą jesteś, że nic Ci się nie pozmieniało. Choć jak teraz pomyślę, to moje pisanie gdzieś tam zawsze ze mną było. Tylko jakby trochę lenia złapało i trudno mi z tego wyjść :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie dam, bo na razie pędzę w nieco innym kierunku i wiem, że u mnie by mimo wszystko stał i się kurzył, a tak to przynajmniej faktycznie służy komuś do tego, do czego został stworzony :) I tak jestem bardzo wyczulona na linie basowe w piosenkach, to sobie zazwyczaj pod nosem chociaż ponucę.
    Fajnie, że biegasz z tatą! Takie treningi pewnie nie dość, że pozytywnie wpływają na Twój organizm, to jeszcze zacieśniają więzy. Tym bardziej nie przestawaj!

    OdpowiedzUsuń