wtorek, 23 czerwca 2015

Praktyczne sposoby na zmarnowanie swojego życia

13 komentarzy

Tyle się dzisiaj mówi o kierowaniu swoim własnym życiem. Twierdzi się, że to niby my jesteśmy głównymi aktorami na jego scenie. W naszych rękach leży nasz los. To my i tylko my jesteśmy za niego odpowiedzialni. 

Przytakujemy temu potulnie głowami i staramy się zmienić. Pokierować tak swoim życiem, by spełnić swoje własne marzenia. Spróbować czegoś nowego, podróżować, a może po prostu zdać maturę i zaliczyć studia. Próbujemy chudnąć, uprawiamy sport i codziennie jemy te cholerne owsianki, które tak naprawdę wcale nam nie smakują, ale przecież tak powinno być. Tak jest zdrowo. Tego się od nas oczekuje. 

Czasem tylko w głowie zaświta nam ta jedna, nieznośna myśl, która to może zmienić wszystko. Myśl, której trudno się pozbyć. Jest niczym malutki chochlik pragnący cały ten nasz wysiłek zaprzepaścić.


Po co te nasze starania, skoro życie i tak zaplącze nam nogi i podłoży kłodę pod nogi? Po co to wszystko? Czy my w ogóle mamy jakąś szansę wyjść na prostą? Czy nasze wysiłki są tego warte?

Postanowiłam więc przyjść nam wszystkim z pomocą i stworzyć ten krótki poradnik. Nie jestem co prawda ekspertem, ale spróbuję ze wszystkich sił zobrazować to co w tej chwili w duszy mi gra. 

Oto przed państwem kilka praktycznych sposobów na to:

JAK ZMARNOWAĆ SOBIE ŻYCIE!

  1. SKOŃCZ Z BYCIEM FIT. Przecież tak naprawdę nigdy tego nie chciałeś. Po co rezygnować z jedynej przyjemności swojego życia? W jakim celu to wszystko robisz? Po co męczyć się przez kilka kolejnych lat licząc kalorie i wstając z łóżka dobrą godzinę wcześniej by przygotować sobie jedzonko? Tak naprawdę pragniesz wstąpić do pobliskiej pizzerni albo zjeść sobie smacznego kebaba, a kiedy tylko poczujesz zapach McDonalda pragniesz tam wstąpić. Nie żałuj sobie! Przecież raz się żyje i wszystko jest dla ludzi!
  2. POZWÓL SOBIE NA LENISTWO. Ciągle za czymś gonisz i w ogóle nie znajdujesz czasu dla siebie. Nie potrafisz pozwolić sobie nawet na chwilę błogiego nic nie robienia. Wszystko musi być na tip top, perfekcyjnie. Stop! Zatrzymaj się i rozejrzyj. Czy w twoim otoczeniu jeszcze ktoś tak haruje? Koleżanka z pracy oddała swój projekt trzy dni po terminie i nie dostała nawet reprymendy. Nie ma potrzeby wkładać w to wszystko tyle wysiłku. Powinniśmy przyjąć strategię "mam to w dupie" i zrezygnować z naszych obowiązków na rzecz ulubionego serialu. W końcu co się odwlecze to nie uciecze! 
  3. ZAPUŚĆ SIĘ. Nie potrzeba ci wiele makijażu. Postaw na naturalne piękno. Ubierz swój stary, powyciągany dres i zacznij dłubać palcem w nosie. Nie musisz również ciągle i na nowo układać swych włosów. Po co? Żeby ładniej wyglądać? Przecież to podobno wnętrze ma największe znaczenie! Zdecyduj się wreszcie w co wierzysz, bo zaprzeczasz samemu sobie!
  4. NARZEKAJ GŁOŚNO NA ŻYCIE. Muszę tutaj zaznaczyć, że to jeden z najważniejszych punktów tego krótkiego poradnika. Bez niego przecież ten wpis nie miałby najmniejszego sensu. Jesteś w końcu Polakiem! W twojej naturze leży narzekanie na wszystko co się rusza. Zacznij wreszcie doceniać ten dar, który otrzymałeś od swoich przodków. Rozwiń go i dodaj kilka wyszukanych słów. To zawsze dodaje powagi sytuacji, a twojego rozmówcę wmuruje w ziemię. Długo będzie musiał zbierać swoją szczękę z podłogi. To akurat mogę ci zagwarantować!
  5. ZAPUŚĆ KORZENIE NA KANAPIE. Czas na punkt kulminacyjny tego programu. Coś co będzie bardzo trudne do spełnienia, choć wydawać może się niezwykle prostym warunkiem. Czas wreszcie poćwiczyć swój zmysł nic nie robienia. To ważne, by głośno wszystkich informować o swoich celach w życiu. Trzeba tylko pamiętać, by nie robić nic poza tym. Nie wolno ci nawet pomyśleć o tym, by starać się przybliżyć do tego celu. Toż to byłaby katastrofa! Wszystkie twoje starania poszłyby na marne i musiałbyś rozpoczynać proces od samego początku. A tego raczej już byś nie chciał! Zaufaj mi. Wiem co mówię.
Teraz już wiesz jak możesz zmarnować swoje życie. Tak naprawdę wystarczy, że zastosujesz się do ostatnich dwóch punktów programu i gwarantuję ci zdobycie celu. Czyż to nie piękne? Będziesz mógł pochwalić się znajomym swoim osiągnięciem.  Wreszcie coś zyskasz! 

Pytanie tylko, czy naprawdę tego chcesz?


Teraz przeczytaj jeszcze raz wszystkie punkty tego krótkiego poradnika i obróć je o 180 stopni. Czy widzisz już swą świetlaną przyszłość? Znalazłeś to czego tak naprawdę szukałeś? Już znasz przepis na szczęście? Wystarczy tylko garstka chęci oraz dwie tony ciężkiej pracy. Zrób pierwszy krok w stronę swojego lepszego życia. Naucz się brać je w swoje ręce i rzeczywiście stań się pierwszoplanowym aktorem w tej cudownej sztuce zwanej życiem!

~.~


Źródło: 1, 2

13 komentarzy :

  1. Karolina sikorska23 czerwca 2015 08:18

    przepis na szczęście gotowy i tak właśnie chcę żyć

    OdpowiedzUsuń
  2. tai restart czasami jest potrzebny. twarz musi odpocząć od kosmetyków, ciało od krępujących ubrań. czasami trzeba zalegać przez chwile na kanapie, by móc odzyskać energię do dalszego działania. A fast food? Czasami trzeba zjeść, by docenić walory smakowe lepszych pyszności :)
    Kiedyś Natalia Kukulska śpiewała piosenkę Decymy. Daaawno temu. tekst świetny moim zdaniem. gdy człowiek ma w zyiu źle, to narzeka. Nie może znów być zawsze dobrze, bo dzięki temu, że bywa źle doceniamy to co dobre :))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuuuu po wstępie liczyłam, że przyklasnę temu wpisowi, bo w końcu ktoś ma kontrę na zalew poradników i motywatorów.
    Dla mnie "bycie fit" to gonienie za cieniem z jaskini platońskiej. Warto być zdrowym, ale żeby od razu "fit"? Ano i to zapuszczanie się... Nie maluję się, bo rzeczywiście jest to dla mnie forma naturalności (czyt. piękna). Makijaż jest barwami wojennymi nakładanymi na imprezy i po nieprzespanej nocy na uczelnię. I nie dam sobie przemówić, że rozciągnięte swetry nie są super :P
    Ale ale ale... o gustach się nie dyskutuje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja lubię od czasu do czasu zapuścić sobie korzenie na kanapie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O pkt 4 ostatnio moja "mocna strona" hehe Jestem zatem na dobrej zmarnowania swojego życia ale na szczęście jestem tego świadoma, więc wezmę się w garść :) Choć ostatnio mam cały czas pod górę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I tak trzymać. W końcu nadejdzie ten moment, kiedy będzie już tylko z górki! Jednak czasem można sobie pozwolić na odrobinę marudzenia i lenistwa. Od tego znowu świat się nie zawali.

    OdpowiedzUsuń
  7. Od czasu do czasu nie zaszkodzi. Byle nie robić tego za często :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiamy leniuchować, robić to, co sprawia nam przyjemność. Fit nigdy nie będziemy i to jest piękne. Każdy powinien robić to, co on chce, a nie to, czego oczekuje się od niego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o to całe "bycie fit". Najlepiej być zdrowym i nie szaleć za bardzo. Nie trzeba mieć jakiejś super figury i może źle to przekazałam w tym poście. No trudno.
    Jeśli chodzi o makijaż - sprawa dla mnie nieco sporna. Z jednej strony się z Tobą zgadzam. Naturalna piękność przede wszystkim, z drugiej jednak myślę nieco innymi kategoriami - chodzi mi tu o wychodzenie z domu np. do pracy. Nie wyobrażam sobie wyjść bez makijażu. Nawet lekkiego, bez fluidów i innych masek z samymi wymalowanymi lekko oczyma.
    Rozciągnięte swetry kocham, ale znowu nie nadają się na każdą okazję. No dobra, zgadzam się, źle ugryzłam temat :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz rację. Byle tylko nie leniuchować za bardzo :) Trzeba mieć jednak swój cel przed oczyma i powoli do niego dążyć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgoda. Czasami restart się przydaje. Byle tylko z tym nie przesadzić. Trzeba pamiętać dokąd chcemy zmierzać i robić sobie taką pauzę raz na jakiś czas dla odpoczynku i naładowania swoich baterii.

    OdpowiedzUsuń
  12. To wiadomo. Na realizację celu zawsze znajdziemy czas :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Licencia poetica! Napisałaś, co myślałaś, ja zrozumiałam, co chciałam :) Ale po wyjaśnieniach odetchnęłam z ulgą, że jednak myślimy podobnie (ominąwszy kwestię makijażu :P) :)

    OdpowiedzUsuń