środa, 24 czerwca 2015

Magiczny moment pojawiający się tuż między dniem a nocą

9 komentarzy

Wbrew pozorom standardowe pytanie o ulubiony kolor w moim wypadku nie posiada jednoznacznej odpowiedzi. Lubię wiele odcieni błękitu, czerwieni. Uwielbiam też czerń i biały. Nie mam jakiejś dużej awersji do odcieni żółtych, a jedynym kolorem, za którym nie przepadam jest zielony.

Nie umiem więc jednoznacznie stwierdzić co jest moim ukochanym kolorem. W mojej szafie dominuje czerwień, czerń i błękit, ale to nie szafa powinna zacierać granicę między moimi ulubionymi barwami. Postanowiłam więc podejść do sprawy nieco inaczej.

Uwielbiam spoglądać w niebo. Obserwować jak jego barwa zmienia się w przeciągu całego dnia. Jest niczym sprytny kameleon. O poranku wita nas swym błękitem z delikatnymi białymi chmurami, by za kilka godzin całkowicie pociemnieć. W prosty sposób potrafi przyprawić mnie o delikatny uśmiech. Kiedy patrzę w niebo uspokajam się, a buzia sama mi się śmieje. Nie wiem skąd to uczucie, ale cieszy mnie jego obecność.


Jednakże moim ulubionym momentem jest ta chwila, kiedy to dzień chyli się ku końcowi. Ten moment, kiedy to jeszcze nie ma nocy, ale nie można go już nazwać dniem. Słońce powoli schodzi z horyzontu, a niebo barwi się odcieniami różu i czerwieni. Chmury jedynie dodają mu uroku. Ten moment, kiedy to różne odcienie czerwieni rozprzestrzeniają się jak szalone, by zaraz pociemnieć i przerodzić się w ciemną noc jest zdecydowanie moim ulubionym.

To w tym momencie się zakochałam i jego najczęściej wyczekuję. Mogę również ze spokojnym sumieniem uznać, że barwa nieba zabarwionego poprzez zachodzące słońce jest moim zdecydowanym faworytem. Żaden inny kolor tak mnie nie zachwyca!


Ten dzień wyzwania jest chyba jednym z trudniejszych dla mnie. Ula postarała się, by zapewnić mi trochę rozrywki i główkowania podczas wyzwania. Wszystkie zdjęcia są autorstwa mojej siostry. Wielkiego miłośnika fotografii, nieco nie doceniającego swojego talentu. Moim zdaniem są przepiękne. Doskonale oddały tę moją ulubioną porę dnia!

9 komentarzy :

  1. A wiesz, jak się kończy moje spoglądanie w niebo? Zawsze dostrzegam na nim jakieś kształty. Jak patrzę dłużej to widzę same zbereźne rzeczy i mąż kiedyś stwierdził, że mam wyobraźnię XD Co do kolorów na niebie, też je uwielbia. Czasem patrzę przez okno i podoba mi się jakieś kolorystyczne zjawisko, chcę uchwycić na fotce, ale nigdy mi nie wychodzi. Twoja siostra naprawdę ma talent.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uwielbiam wszystkie kolory, jednak na szczególną uwagę zasługuje u mnie fiolet. Uwielbiam kiedy niebo przyjmuje właśnie jego odcienie. Lubujemy się w podobnych widokach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to prawda zdjęcia przepiękne, gratulacje dla Twojej siostry

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne zdjęcia! Chyba też uwielbiam ten moment w ciągu dnia. Przypominają mi się wtedy romantyczne chwile z mężem (wtedy jeszcze nie :D ) na plaży :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wschody i zachody są magiczne i urzekające. Mam mnóstwo zdjęć taj pory dnia.

    OdpowiedzUsuń
  6. To kolor sieny palonej, pisałam o nim! :)
    Zdecydowanie najpiękniejszy z kolorów, zawsze go wypatruję. Cieszę się, że o nim piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha oj nie jesteś sama. Też mi się to zdarza. Patrzę i potrafię sobie nawet wyobrazić opowieść (zazwyczaj nieco zbereźną właśnie xD). Mam dokładnie tak samo! Zawsze staram się uchwycić coś na fotkach, a nie wychodzi, choć staram się jak mogę. Nie jest mi to dane chyba... zaczynam się poddawać po troszku :)
    Oj ma... tylko jakoś nie potrafi tego dostrzec.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fiolet też ubóstwiam, a niebo w jego odcieniu jest wprost magiczne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne widoki! My lubimy błękit, biały, czerwień, ale żółty też lubimy.

    OdpowiedzUsuń