poniedziałek, 15 czerwca 2015

Życie jest małą ściemniarą

11 komentarzy

Budzisz się któregoś dnia i nie możesz wstać z łóżka. Nie potrafisz zmusić się do zrobienia nawet najmniejszego gestu by wyjść z łóżka. Zamykasz oczy i pragniesz jedynie zniknąć. Swoje życie spisałeś już na straty. Nic ci w nim nie wychodzi, a jedynie wszystko zwala ci się na głowę. Masz piękny czerwiec, słońce kusi cię swoimi promieniami do wychylenia głowy na zewnątrz, ale wiesz, że gdy tylko to zrobisz pochłonie cię wir pracy.

Zakrywasz się więc kołdrą po sam nos i udajesz, że cię nie ma. Może jeszcze zaczniesz kombinować, jak tu wymiksować się od konieczności ruszenia swoich czterech liter do pracy. Pewnie nawet jesteś w stanie skombinować sobie L4, ale co ono Ci da? 

Wymiksujesz się z pracy i odpoczniesz? A co z Twoim życiem? Chcesz się wymiksować z życia? Jedynym na to sposobem jest śmierć, ale Ty nie masz na to odwagi. I całe szczęście! Niech Ci przez myśl nawet to nie przechodzi! 

Śmierć oznacza definitywny koniec. Nie będziesz mógł na nowo zalogować się do życia. To nie gra, w której wstajesz z martwych ile razy tylko sobie tego zapragniesz. Przekichana sprawa. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. 
Życie nie jest łatwe.

Wiele razy rzuca nam kłody pod nogi, śmiejąc się pod nosem. Obserwuje nasze upadki z dziką satysfakcją zacierając ręce, kiedy to jesteśmy na skraju załamania nerwowego. To wredne życie robi wszystko, by zmusić nas do kapitulacji.

Co więc możesz zrobić?

Ktoś mi kiedyś powiedział, że póki się nie poddasz, możesz zrobić wszystko. Dopóki wstajesz po każdym upadku, mozolnie pokonujesz kłody często ścierając sobie przy tym dłonie i kolana. Dopóki walczysz, możesz odmienić swoje życie. Dopóki nie pozwolisz mu sobie wmówić, że nie ma już innej drogi działania, poradzisz sobie. 

A wiesz dlaczego?

Bo jesteś człowiekiem. Istotą rozumną, zawsze skłonną do działania. Jesteś uparty i choć może jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy, to gdzieś tam podświadomie już wiesz: 

TY JESTEŚ PANEM SWOJEGO ŻYCIA. 

Złap więc je obiema swoimi rękoma. Trzymaj się go mocno i na przekór wszystkiemu uśmiechaj się szeroko. To Twoje życie. Zobacz jakie jest piękne. Coś ci nie wyszło? Nie szkodzi, po to właśnie zawsze nadchodzi nowy dzień, który jest niczym niezapisana kartka. 

Złap za długopis i działaj. Szalej. Spełniaj samego siebie. Przejmij kontrolę nad swoim życiem i ciesz się każdą chwilą. Daj mu popalić i wyciśnij jak cytrynę!

Czasem nachodzą mnie dni, kiedy mam wszystkiego dość. Wtedy właśnie staram się wyjrzeć przez okno i nabrać nowych sił. Biorę kilka głębokich oddechów i wracam do zwariowanego życia. Jest ono tylko moje i nie zamieniłabym go na żadne inne. 

Jak to jest z wami? Co robicie, kiedy nie macie już sił by wstać z łóżek? Kiedy wszystko zaprzysięga się przeciwko wam?

Źródło: 1

11 komentarzy :

  1. Różnie to bywa. Czasem gdy już nie mam sił to pozwalam sobie się położyć, poleżeć, odpocząć i nabrać dystansu. Ale najczęściej motywuje się z podwójną siłą i biorę za siebie! Tak trzeba :) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy nie mam siły by wstać z łóżka pomaga mi .. dużo rzeczy do roboty! Gdy wiem,że nie mogę sobie pozwolić na wylegiwanie się do późna, jestem dużo bardziej produktywna ;) A tak w wakacje, jak teraz, robię wszystko dwa razy wolniej :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio właśnie ja nie mam siły na to moje kochane życie, a raczej na to jak trudno, a wydawałoby się, że będzie prościutko, znaleźć pracę dla kogoś młodego, mało doświadczonego. I tak siedzę w domu, przeglądam ofertę po ofercie i czekam na cud... Może się nie długo ziści? Staram się nie popaść w jakąś chandrę i nie poddać się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem jest tak, że zwyczajnie się poddaję, zakrywam kołdrą i odpoczywam od życia i od problemów. To też jest nam potrzebne. A zazwyczaj staram się rozpędzić, kiedy czuję, że dzień może być kiepski, a ja wstałam lewą nogą. Nabieram pędu i już wtedy leci z górki. Jak zaczynam coś pożytecznego robić to mam z tego wielką satysfakcję, a do tego (o dziwo!) więcej czasu. Bardzo dobrze napisany post :) Mi się ostatnio takie dni często zdarzają. Teraz mam kiepską sytuację życiową, ale nie dam się. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie daj się, bo przecież wiesz że warto przezwyciężyć każdy problem. Potem będzie tylko lepiej. W końcu wyjdzie słońce, a Tobie chętniej będzie się wstawało z łóżka. Ja natomiast wreszcie skończyłam z sesją i mogę wrócić do blogowania pełną parą :) Ostatnio wszystkich tu zaniedbałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie poddawaj się kochana. Sama przeżywałam ten sam problem szukając czegoś dla samej siebie zaraz po maturze. Udało mi się w końcu zaczepić do pracy na magazynie. Składałam pudełka i wyrywałam wieczka do jogurtów, a do domu wracałam z rękoma ze śladami jak po cięciu. Wytrzymałam miesiąc i zrezygnowałam. Nie warto było... Tobie kochana, więcej szczęścia życzę! Nie poddawaj się :) Nie wiem jakiej pracy dokładnie szukasz, ale może pójdź w coś alla opiekunki do dzieci?

    PS Gdzie Cię teraz znajdę? Twoja nowa strona już działa?

    OdpowiedzUsuń
  7. To prawda. Choć czasem mam zupełnie na odwrót. Kiedy mam wiele rzeczy do roboty to wcale nie mam ochoty wstawać, bo zwyczajnie nie wiem w co włożyć łapki na samym początku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pozdrawiam i zazdroszczę skrycie tej Turcji!
    To prawda, czasem po prostu potrzebujemy odpoczynku. Byle tylko ten nasz odpoczynek nie trwał za długo :) Nie zabrał nam kilku dni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam w swoim życiu min. 3 okresy w którym byłam bardzo zrezygnowana. Nigdy się nie poddałam tak na 100%, ale czasem funkcjonowałam tak jakby na autopilocie. Bez większej refleksji, po prostu w nastroju rezygnacji, robiłam co do mnie należało. Należy jednak pamiętać, że czasem warto wziąć życie w swoje ręcę. Oczywiście dużo łatwiej jest, jeśli mamy kogoś kto stoi za nami i nam pomaga, ale ogólnie sami odpowiadamy za nasze szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie jeszcze jest robiona, mój kolega jest w szpitalu troszkę, a że ciągle ma różne rehabilitacje to dłużej się zejdzie. Mam nadzieję, że moi czytelnicy będą wyrozumiali :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dokładnie. Kiedy mamy kogoś przy swoim boku jest zdecydowanie łatwiej. To właśnie ta osoba może nas nakierować na dobre tory, bo czasem widzi więcej niż my sami. Mimo to, nawet jeśli jej nie mamy, powinniśmy zauważyć co robimy źle. Prędzej czy później zawsze do tego dojdziemy. Należy tylko nie tracić nadziei.

    OdpowiedzUsuń