czwartek, 18 czerwca 2015

Rodziny się nie wybiera

8 komentarzy
 Kiedy między kobietą a mężczyzną dochodzi do stosunku płciowego, istnieje szansa na utworzenie nowego życia. Niewinnej istoty dorastającej w łonie kobiety bite dziewięć miesięcy. Stworzenia czującego i rozumującego. Nie istotny wydaje się wiec fakt, czy ów kobieta kocha swojego partnera, czy też nie. Nie ważne jest również to, czy uprawiała seks pod wpływem chwili uniesienia z dopiero co poznanym mężczyzną. To wszystko jest mało istotne dla tego małego bytu. Ono nie ma jeszcze prawa wyboru.

W ten sposób już na samym starcie niektóre dzieciaki mają gorzej od innych. Rodzą się bowiem w rodzinach niepełnych, nastoletnich, czy jeszcze gorzej - patologicznych. Kochają swych rodziców bezwarunkowo. Nie ważny jest dla nich fakt, że tatuś bije, a mamusia puszcza się na lewo czy prawo. One tylko pragną miłości. Niczego więcej.

Człowiekowi wychowującemu się w jednej z tych dysfunkcyjnych rodzin brakuje pewności siebie. Mają zaniżone poczucie własnej wartości i nie wierzą we własne możliwości. Oczywiście nie tyczy się to wszystkich, bo wcale nie powiedziane, że samotni ojcowie czy matki nie potrafią dobrze wychować swojego dziecka. Co to, to nie.

Nie zrozumcie mnie źle. To o czym tu wspominam tyczy się tylko i wyłącznie rodzin, w których jedno z rodziców topi smutki w kielonku wódki albo też używa przemocy na innych członkach rodziny. Chodzi mi również o te rodziny, które nie radzą sobie z wychowywaniem dzieci. Te biedne nastoletnie matki, które chcąc nie chcąc w końcu wpadają w depresję i nie potrafią się z niej pozbierać. Przykłady takich rodzin mogłabym tu mnożyć, ale nie w tym rzecz. Sami sobie dopowiedzcie co tam jeszcze chcecie.

To niewinne stworzenie, mały obywatel, nie ma prawa głosu. Nie rozumie jeszcze co się dzieje w jego domu i dlaczego jego rodzice różnią się od innych. To stworzenie pragnie jedynie ich miłości. Chce być zauważone i docenione. Często zamiast tego dostaje zimny prysznic na głowę. Od maleńkości musi uczyć się, jak to jest mieć twardą dupę. Właściwie nie ma dzieciństwa. Dorasta nieco szybciej od swoich rówieśników lub też robi coś zupełnie odwrotnego - wchodzi w używki, przeklina i awanturuje się. Dlaczego? Bo przecież jego rodzice również tak robią! Nie posiada innego wzorca, a gdy już inny dostaje - bardzo trudno jest mu wyrwać się z długo używanego wzorca.

Tak samo jest ze wszystkimi używkami oraz naszymi nawykami. Bardzo ciężko jest zmienić swoje życie. Zmienić złe nawyki na te lepsze. Teoria brzmi pięknie, ale na pierwsze sukcesy trzeba sporo czekać. Dlatego tak trudno jest takim dzieciom przyznać, że ich rodzina nie jest idealna. Tak trudno jest im zmienić swoje postrzeganie świata. Nie wiedzą jakimi wzorcami powinni się posługiwać. Często więc same kopią pod sobą doły, w które ochoczo wpadają.

To właśnie dzieci z takich rodzin najczęściej stają się wampirami energetycznymi. Pytają o rady, żalą się ze swoich problemów, a raczej rzadko próbują coś w swoim życiu zmienić. Albo i próbują, ale każde niepowodzenie wpędza go w jeszcze większe poczucie beznadziei. Nie potrafią nawet spojrzeć sobie w twarz. Nie widzą tego światełka w tunelu.

Ja sama miałam to szczęście urodzić się w normalnej, kochającej rodzinie. Co ciekawe nie jestem jakoś specjalnie pewna siebie i mam wiele kompleksów, o których pewnie jeszcze sama nie wiem. Mimo tego, że moja rodzina nie jest idealna - kłótnie i poróżnienie na wielu płaszczyznach życia to u nas codzienność - to mimo to nie zamieniłabym jej na żadną inną. Uważam, że miałam niezwykłe szczęście urodzić się akurat w tej rodzinie. Cieszę się mogąc nazwać właśnie tych ludzi rodzicami. Jestem szczęściarą!

Natomiast dzieci z tych mniej normalnych rodzin nie są wcale gorsze. Faktycznie, mają słabszy start w życie. Nie wyniosą z domu takich wartości, jakie powinni. Często boją się później własnego cienia, a sprawa usamodzielnienie pozostaje w ich bujnej wyobraźni. Mimo to i oni są wdzięczni swoim rodzicom. Gdzieś głęboko w sercu wierzą, że ich miłość zostaje odwzajemniona. Wkładają wiele wysiłku w swoją zmianę i kiedy w końcu coś pójdzie po ich myśli, odczuwają ten sukces sto razy silniej niż reszta z nas. Co więcej, potrafią cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy, co jest cenną umiejętnością, której czasem im zazdroszczę.

Rodziny nie możemy sobie wybrać, ale wszystko inne i owszem. Wybierajmy więc mądrze i starajmy się przeżyć swoje życia jak najpełniej. Tak naprawdę nie liczy się start, tylko późniejsze nasze decyzje. Nasz wkład w kształtowanie swojej własnej osoby. Bądźmy sobą i nie dajmy się zwariować. Jeśli jednak coś pójdzie nie tak, zróbmy krok wstecz i zacznijmy od nowa!

Za co cenicie swoich rodziców?

8 komentarzy :

  1. Właśnie dlatego uważam, że dzieci nie są dla wszystkich, a na pewno nie dla nastolatków i rodzin, gdzie bieda aż piszczy.
    Teoretycznie możemy sobie wybrać co dalej, jeśli mamy gorszy start. Sama tak twierdzę, bo sama wyjechałam z małego miasta. Uważam, że urodzenie się w małym mieście niezależnie od tego z jakiej rodziny pochodzimy jest gorszym startem. Mimo wszystko widać przecież, że ludziom brak determinacji i odwagi żeby wyrwać się z miejsca, które nie przynosi nam satysfakcji.
    Poza tym ludzie z tych gorszych rodzin często powielają wzorce i trudno się z nimi nawet porozumieć. Niektórzy koledzy z mojej byłej, licealnej klasy mają już wyroki w zawiasach, robią jakieś dziwne przekręty, wszczynają bójki i szczerze mówiąc bałabym się ich spotkać w ciemnym zaułku. Bo co by było, gdyby mnie nie rozpoznali? A nawet jakby rozpoznali to wątpię, że okazaliby mi szacunek, raczej rzucili niewybrednym komentarzem co do wyglądu, czy czegokolwiek. Tacy ludzie są niestety często spisani na straty, bo powielają złe wzorce.

    OdpowiedzUsuń
  2. No i właśnie tutaj robią ten podstawowy błąd. Powielają złe wzorce, ale z drugiej strony - skąd niby mają brać te prawidłowe, kiedy nikt im ich nie przedstawił? No bo co z tego, że w szkole tłucze się je godzinami, kiedy wracając do domu znów widzimy ich zaprzeczenie? Dzieci są na to niestety bardzo podatne. Kiedy się o tym pomyśli to aż strach pomyśleć o macierzyństwie, a co dopiero zabieraniu się za nie.


    Mimo to, dobrze że są jeszcze te jednostki, które mimo gorszego startu, potrafią postawić na swoim. Potrafią dążyć do spełnienia swoich własnych marzeń, jak i odnajdują swoją własną drogę i są otwarte na wszystkie propozycje, jakie rzuca im los. Umieją wybrać mądrze. Takim ludziom, ja osobiście zazdroszczę. Ich siły i odwagi. Ich otwartości umysłu. Tego wszystkiego co sami w sobie wypracowali tej samodzielności.



    Masz rację, start z mniejszej miejscowości może być uważany za ten gorszy, ale Ciebie wcale nie zatrzymał. Ty miałaś tyle siły i odwagi by ruszyć z miejsca i powoli zmienić swoje życie. Tak po cichu Ci tego zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te wszystkie opisane powody tym bardziej przekonują mnie do aborcji. Dlaczego nie może być legalna? Jeśli ktoś jest jej przeciwnikiem nie skorzysta przecież.

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam taką osobę, która traktowała aborcję jak zabieg kosmetyczny. Wpadała na nią przy okazji w drodze na zakupy. Wydawać by się mogło, że to nie wiadomo jakie przeżycie dla kobiety, a to jednak nie zawsze. W związku z tym jeśli chodzi o aborcję i prawo do aborcji, też mam takie ambiwalentne odczucia. Nie umiem się wypowiedzieć skrajnie, że na pewno "tak" albo na pewno "nie". Każdy przypadek jest inny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś jeszcze w czasach szkolnych była u nas w grupie taka biedna dziewczyna pochodząca z bardzo wielodzietnej rodziny. Niektóre dziewczyny podśmiewały się z niej, jaja sobie robiły, że a to dziwna, a to biedna, a to jakieś akcje dziwne, że ją z domu wyrzucili itd. A ja sobie myślałam wtedy, jak to łatwo jest kogoś z góry oceniać i kpić, gdy samemu się zawsze miało obiad pod nos podany, własne łóżko we własnym ciepłym pokoju i kochających rodziców kupujących bajery. Sama też pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny i nigdy nie byłam zbyt dostosowana społecznie, mam pewne nawyki, które ciężko zmienić, m. in. lękliwość. Gdy ktoś patrzy z boku, to nieraz uznaje mnie za dziwną, mrukliwą itp.

    OdpowiedzUsuń
  6. Start też jest ważny, bo kształtuje człowieka. Ale przychodzi taki moment, że en człowiek może powiedzieć "start" samodzielnie - i tu racja: to bardzo ważna decyzja, jak tym startem pokieruje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Start jest ważny, ale znowu nie najważniejszy. Nasza decyzja do tego jak pokierować naszym życiem jest tutaj kluczowa :)

    OdpowiedzUsuń