niedziela, 18 października 2015

Piegowaty dzień!

Brak komentarzy
Po kilku przeuroczych dniach październikowych, w którym to ten miesiąc obdarzył nas prawdziwą złotą jesienią. Z piękną pogodą, słońcem wyglądającym zza chmur oraz nami wszystkimi uśmiechniętymi od ucha do ucha, ale niestety wszystko musi się kiedyś skończyć.
 

Deszcz choć niewielki i jakby taki trochę piegowaty to jednak nieustanny i nieprzerwany. Ten deszcz sprawia, że nawet psiak nie chce wychylać nosa z domu i kiedy wychodzimy na krótkie spacery to raczej ja muszę go ciągnąć niż on mnie.

To właśnie ta pogoda była przyczyną kilku moich piegowatych dni. Weekendu, który spędziłam w domu pod kocykiem, oglądając seriale. Nie kiwnęłam palcem by się pouczyć, nie posprzątałam i nie poszłam na basen, a także nie biegałam. Ot zwinęłam się w kłębek i zrobiłam sobie sobotę amatora kanapy.

I wiecie co? Wcale tego nie żałuję! Nie uważam tej soboty za stracony dzień. Nic a nic! Podładowałam swoje małe akumulatory i teraz jestem zwarta i gotowa na nowy tydzień. Plan pracy rozpisany i miejmy nadzieję, że uda mi się go dotrzymać, a jeśli nie? To trudno.

Nie zamierzam więcej się dołować z powodu niedopełnionych planów, bo co z tego że czasem się coś nie uda? Najważniejsze, że te 80% zostało wykonane. Czas na wprowadzanie priorytetów i robienie tego co najważniejsze, te nieco mniejsze zadania zostawiając sobie na później. Byle tylko przetrwać kolejne dni i zacząć budować sobie drewniany most do sukcesu.

Moje piegowate dni to również mały zastój tutaj, w mojej przestrzeni internetowej. Przyznaję się bez bicia. Nie chciało mi się ani nic pisać ani nawet zaglądać na Wasze blogi. Powoli to teraz nadrabiam, bo widzę że sporo mnie ominęło. Sporo cudnych i motywacyjnych artykułów.

Natchnęliście mnie więc na napisanie tego co teraz wychodzi spod moich palców. To nie jest kolejny motywacyjny post, to nie jest też poradnik...

To co tu teraz czytacie to zachęta dla Was wszystkich. Pozwólcie sobie na chwilę wytchnienia. Pozwólcie sobie na jeden taki piegowaty dzień podczas którego nie zrobicie nic konkretnego. Spędźcie go tak jak chcecie. Nie zawracając sobie głowy studiami czy pracą. Obejrzyjcie cały serial 12-odcinkowy albo 5 filmów, na które od dawna mieliście chrapkę. Zaszalejcie.

No bo odpowiedzcie sobie sami na poniższe pytania:

Kiedy pozwoliłeś sobie na odrobinę lenistwa?
Kiedy piłeś gorącą czekoladę i zatrzymałeś się na moment nad książką? 
Kiedy wyszedłeś ze swoim czworonogiem na spacer, nie robiąc przy okazji zakupów i odpisując na maile?
Kiedy był ten Twój ostatni piegowaty dzień?

Nie pamiętasz? To czas najwyższy sobie przypomnieć jaki może być fajny! Pozwól sobie na dzień lenia i poszalej. Masz do tego prawo, zwłaszcza teraz kiedy pogoda wcale nie zachęca do niczego innego. 

A ja? Ja z dnia lenia wracam i zabieram się do pracy.

Źródło: 1

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz