poniedziałek, 2 listopada 2015

Czy aby na pewno zdrowy tryb życia jest pożądany?

Brak komentarzy


Czas na małą spowiedź przed Wami i przed samą sobą. Zdrowy tryb życia w moim przypadku nie istnieje. Choćbym się zaklinała i zarzekała, że jest inaczej to z przykrością muszę stwierdzić, że okłamywałabym i Was i siebie. Tak więc zacznę od przyznania się do swoich grzeszków:

Tak, jestem kanapowcem. 

Najczęściej leżę sobie na kanapie przed tym oto ekranem i skrobię coś lub oglądam głupie seriale. Nawet praca mnie do tego ekraniku przyzywa, bo w dzisiejszych czasach nauczyciel bez kserówek i innych gierek zrobionych komputerowo nie istnieje (a jeśli już... to korzysta z samego podręcznika). Mimo aktywności fizycznej, którą staram się wplatać i czytania książek czy wychodzenia na dwór - wciąż większą część czasu spędzam właśnie tu na kanapie. Cóż poradzić. Jestem niemalże przekonana, że nie jestem jedyna.

Choć przyznaję ostatnio ma sytuacja nieco się poprawiła. Chodzenie po zakupy, gotowanie obiadów czy odkurzanie mieszkania. Studia i praca. To wszystko zmniejszyło ilość godzin spędzanych na kanapie. Cieszę się ogromnie i pracuję nad sobą dalej!

Tak, jestem uzależniona od czekolady.

Czekolada to mój żywioł. Uwielbiam jej smak i zapach. Jadłabym ją garściami i często nie potrafię się powstrzymać. Choć obiecuję sobie, że już jej nie ruszę. Robię sobie 30-dniowe wyzwania bez słodyczy, które zresztą wypełniam z sukcesem. Mimo to zaraz po ich zakończeniu rzucam się na czekoladę i pożeram ją ze smakiem. Wszystko diabli wzięło. Zaczynam wątpić, bym kiedykolwiek potrafiła się temu oprzeć, aczkolwiek nie poddaję się. Kolejne wyzwanie czeka mnie już 9 listopada, a do tej pory staram się ograniczyć wydatki na tego typu przyjemności.

Tak, zdarza mi się zrezygnować z zaplanowanej aktywności fizycznej.

Biegam. Staram się to robić 3 razy w tygodniu, a do tego dokładać jeszcze basen, choć ten ostatnimi czasy stał się u mnie rzadkością. Wolę poświęcić basen na rzecz kolejnej godziny czy dwóch snu, a potem samej zwyczajnie nie chce mi się odwiedzać tego przybytku. Co do biegów... jestem przekonana, że i Wy macie dni kiedy Wam się nie chce. Najczęściej zmuszam się do wyjścia i potem tego nie żałuję, ale czasem ulegam temu potworkowi, który się we mnie znajduje i zostaję w domu ciesząc się błogim stanem nic nie robienia.

Tak, jem niezdrowo.

Nie mam parcia na te wszystkie sałatki i inne zdrowe jedzonko. Nie kupuję specjalnych produktów i nie wydaję masy na nich pieniędzy. Zazwyczaj zostaję przy tym co znane, dobre i dość szybkie do przyrządzenia. Nie każdy ma ochotę stać godzinami w kuchni i gotować, zwłaszcza gdy mowa tu o śniadaniu. Moda tu panuje na owsianki z różnymi owocami i innymi cudami dziwami... ale po co komu owsianka, kiedy można zrobić sobie kolorową kanapkę? Nie dość, że szybciej i można dłużej pospać to gwarantuję że równie smacznie. 


Zdrowy tryb życia powtarzany przez wielu stał się mantrą, niedoścignionym ideałem. Dążymy do niego w mniejszym lub większym stopniu. Zazdrościmy tym, którym się udało i zastanawiamy się, gdzie my popełniliśmy błędy. Ale przyznanie się do swoich grzeszków przychodzi nam z niezwykłym trudem. Zaczynam od jutra, od 9 listopada, od popołudnia - a tak naprawdę przesuwamy tę datę jak najdalej. Chcemy, ale nie chcemy. 

Nie potrafimy się zdecydować... bo czy naprawdę jest nam aż tak źle z tym trybem życia, którego tak długo się trzymaliśmy? Czy musimy z niego rezygnować? Czy aby na pewno będziemy szczęśliwszy spędzając więcej czasu w kuchni lub na aktywności fizycznej? Czy nagle otrzymamy więcej energii i niespełnione pokłady czasu? 

Śmiem wątpić...

Jak to jest u Was ze zdrowym trybem życia? Praktykujecie go? Dążycie do niego? A może już dawno pogodziliście się z tym, że raczej nie uda się go Wam osiągnąć? 

Źródło: 1 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz