piątek, 10 kwietnia 2015

Być dorosłym to mieć w sobie dziecko

Brak komentarzy
Wczoraj w mojej skrzynce pocztowej pojawiła się pocztówka od Very, która w tej chwili jest obywatelką Rosji. Pocztówka zachwyciła mnie swoim niezwykłym wręcz czarem. To jedna z lepszych, jakie kiedykolwiek wpadły w moje łapki, a mam ich już nieco ponad 120. To właśnie ta kartka skłoniła mnie do tego tematu.
'Alicja w Krainie Czarów' to wspaniała opowieść o małej dziewczynce, która wpadając do króliczego dołu jest zdana tylko i wyłącznie na swoje własne umiejętności. Pokonując więc swoje słabości Alicja brnie przez nieznany jej świat, dążąc do obranego przez siebie celu. Piękna i wzruszająca opowieść, którą niemal każdy z nas widział w okresie swojego dzieciństwa. No właśnie, a jeśli już o tym mowa... ilu z nas wciąż uważa się za dzieci? Ilu wstydzi się tego, że wciąż powraca do bajek, które zachwycają go swym czarem na nowo? Ilu nie chce przyznać, że gdzieś w głębi duszy nadal ma w sobie dziecko? Ilu boi się powygłupiać w przyjaciółmi, bo to już nie wypada? No i wreszcie, ilu chciałoby znowu wrócić do tego beztroskiego czasu?
Jestem przekonana, że czytając ten post twierdzisz, iż ciebie to nie dotyczy. Ja również chciałabym tak powiedzieć, jednakże analizując siebie troszeczkę dłużej odnalazłam w sobie tę pozorną moim zdaniem dorosłość. Tę potrzebę udowadniania wszystkim, że już nie jestem dzieckiem. Że mnie ten dziecięcy świat już nie dotyczy. Zaczęłam zwracać większą uwagę na swoje zachowanie, kiedy znajduję się w miejscu publicznym, a przebywając z moimi rówieśnikami staram się dostosować do ich zachowania, które często jest jeszcze bardziej dystyngowane. Jakbyśmy grali kogoś, kim w głębi duszy nie jesteśmy. Nie ma tu już miejsca na spontaniczne okrzyki, czy inne zagrania. Skończyły się, kiedy to zaczęliśmy dążyć do naszego wyobrażenia "dorosłości". W ten sposób wpadliśmy w całkiem wymyślnie rozstawioną pułapkę dorosłości.
Jesteśmy niczym ta przysłowiowa Alicja wpadająca do króliczej nory, z tą tylko różnicą że nasza nora nosi specyficzną nazwę - dorosłość. Nie twierdzę, że bycie dorosłym jest czymś złym. Skądże znowu. To tylko naturalna kolej rzeczy i nie powinniśmy znów patrzeć na siebie zbyt krytycznie. Oczywiście nie możemy zachowywać się jak dzieci, bo byłoby to źle odebrane w społeczeństwie i trudniej byłoby nam się zdystansować do samych siebie, a jednak... coś z dzieci powinniśmy w sobie nosić.
Wystarczy kilka chwil szaleństwa, spontaniczności. Czasem odrzućcie osłonę dorosłości, by zrobić coś zwariowanego. To może być skok ze spadochronem, ale i obserwowanie gwiazd leżąc na chodniku, bowiem definicja szaleństwa należy tylko i wyłącznie do nas samych. Dla mnie pozostanie samym sobą w tym dorosłym szale... oznacza właśnie robienie tych drobnych występków, dla których w wyobrażonym przez nas samych świecie dorosłych nie powinno być miejsca. 
Tak więc kochani, zabierzcie się za samych siebie. Przeanalizujcie swoje życie i znajdźcie w nim chwile na drobne ustępstwa od reguły. Zróbcie coś, po czym odzyskacie te figlarne iskierki w waszych oczach. Przełamcie barierę i pozwólcie sobie na prawdziwe życie! Odnajdźcie w sobie dobrze skrywane dziecko! Sprawcie, by to wasze wewnętrzne dziecko pozwoliło wam na odkrycie waszego prawdziwego ja!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz