środa, 15 kwietnia 2015

Narzekanie, prędzej czy później, dopadnie każdego

9 komentarzy
Niechciany budzik rozpoczyna swoje codzienne harce, lecz dzisiaj robi to wyjątkowo długo i uporczywie. Niechętnie (oj jakże mi się nie chce wstawać!) otwieram oczy i jeszcze nieco na oślep próbuję odnaleźć swój telefon, który zazwyczaj tak bardzo uwielbiam. Szukam go trochę po omacku, mimo iż o godzinie 5.30 rano jest już przecież jasno. W końcu go dopadam i wyłączam przeklęte ustrojstwo. Zerkam raz jeszcze na zegar przez chwilę zastanawiając się jaki jest sens takiego rannego wstawania. Magisterka zdecydowanie nie jest tego warta, a przynajmniej nie dzisiaj. Nie w tę przeklętą środę, choć gdzieś tam w głębi umysłu świta mi myśl, że każdy inny dzień witałabym z podobnym entuzjazmem, to mimo wszystko marzę jedynie o powrocie do łóżeczka. 
Łapię ponownie telefon licząc na to, że chociaż moja przyjaciółka mnie jakoś natchnie na ten dzień, więc stukam w ekran dotykowy swojego smartfona (którego funkcji dotykowej nie trawię do dzisiaj i chyba nigdy jej nie polubię) palcami i po chwili wysyłam jej cudownego smsa:

"Czy tobie się tak nie chce jak mnie?"

Po chwili przychodzi odpowiedź:

"Oj, bardzo..."

Wszystko staje się jasne. Asia jednak mi nie pomoże. Sama stara się przywołać swoją osobę do porządku i ruszyć na podbój środowego dnia. Wzdycham przeciągle i jeszcze raz stukam palcami w klawiaturę:

"To dobrze... mam motywację, by zwlec moje 4 litery z wyra"

I nie mówię tego używając sarkazmu. Naprawdę ją znalazłam. Nabieram głęboko powietrza w płuca i wstaję z łóżka z lekkim uśmiechem pod nosem. Czas zawojować świat... a przynajmniej przeżyć środę z podniesioną głową!


Narzekamy na pogodę, wczesne wstawanie, dojazdy do pracy, nauczycieli, sąsiadów, tego pana co przed chwilą zbyt długo robił zakupy w supermarkecie, czy nieprzyjemną niespodziankę, którą znajdujemy na szybie swojego samochodu. Narzekamy na wszystko i nic nas nie potrafi przed tym uchronić. Krążą nawet już pierwsze stereotypy o naszym kraju, jako kraju ludzi narzekających. Nic nam się nie podoba i już dawno przestaliśmy to zauważać, a jeśli już to robimy to jedynie machamy lekceważąco ręką. Przecież każdy narzeka, więc po co mam być inna? Po co się wysilać, skoro nikt nie nawet nie zwróci na to uwagi? Po co próbować? Tak jest łatwiej i życie też nabiera barw. Co prawda głównie są to różne odcienie szarości, ale zdajemy się tego nie zauważać. Tracimy swój cenny czas, w którym moglibyśmy zrobić coś dla siebie, na bezcelowe narzekanie.


Narzekanie nic dobrego do życia nam nie wniesie, tak więc od dzisiaj - od TERAZ - nie ma miejsca na narzekanie w moim życiu. Czas na zmiany! Powiedziałam sobie "STOP" dzisiaj rano, kiedy to zdałam sobie sprawę z tego co robię. Oczy szeroko otwarły mi się ze zdumienia. Przywitałam środę narzekaniem i jestem przekonana, że robiła to już wcześniej. Jednakże do tej pory jakoś tego nie widziałam.

Przyłączysz się do mnie? Poobserwuj trochę swoje życie i wyłap te momenty, w których narzekasz. Prawda, że jest ich niezwykle dużo? Z całą pewnością złapałeś się na większej ilości pesymistycznych myśli niż to sobie wyobrażałeś.

Ale jeśli już musisz narzekać... jeśli z jakiegoś powodu nie potrafisz (bądź nie chcesz) tego zmienić, to tego nie rób. Zaskoczony? Tyle tu ci marudzę o tym, że narzekanie pozbawia życia kolorów, a teraz nagle zmieniam zdanie? Muszę cię tu zmartwić, bo ja go wcale nie zmieniłam, ja jedynie poszukałam złotego środka.


Jeśli już musisz narzekać to spraw by z tego wyszło coś kreatywnego. Znajdź w nim swoją motywację do zmieniania swojego życia, do odkrywania nowych możliwości. Spraw, by narzekanie kojarzyło ci się z czymś przyjemnym. Spróbuj i zobacz, czy coś się zmieniło. Być może twój świat znów nabiera barw. Może odkryłeś w sobie coś czego wcześniej nie było? 

Kochani, a jak tam z narzekaniem u was? Łapiecie się na nim czasem? W jakich przypadkach się objawia? Może się do mnie dołączycie? Czas zakończyć marnowanie swojego czasu. Powiedzmy NIE narzekaniu!

9 komentarzy :

  1. Możemy przybić pionę jeśli chodzi o narzekanie :D w sumie nie ma się czym szczycić, no ale ;)

    Narzekać nie lubię, ale samo tak jakoś czasem wychodzi, że człowiek narzeka na wszystko co tylko stanie na jego drodze. Za wcześnie trzeba wstać, za dużo rzeczy zrobić, za dużo wszystkiego na głowie. Albo wręcz przeciwnie narzekam na to, że czegoś nie zrobiłam, choć miałam i obiecałam to sobie. Maruda ze mnie do kwadratu. Mogłabym konkurować z marudą ze smerfów ;)

    Uświadomiłaś mi jednak, że jesli zacznę pozytywnie patrzeć na pojedyncze, małe rzeczy t wtedy ogólna ocena całego dnia będzie bardziej pozytywna. Bo czasem mam tak, że myślę sobie cały dzień do bani, a to nie prawda. Stawiam przed sobą wyzwanie od dziś :D koniec z narzekaniem! :D muszę sobie wymyślić jakąś karę jesli się nie wywiążę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Narzekanie weszło nam w krew i naprawdę trudno się od tego uwolnić (wciąż się na tym łapię). Trzymam za Ciebie kciuki, a kara... hm to prawda przydałaby się. Musze się u siebie nad nią zastanowić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę, dosłownie chwilę temu na innym blogu pisałam, jaka to ze mnie przebrzydła, rasowa narzekaczka, która we wszystkim jest w stanie dopatrzeć się minusów :P Walczę z tym, bo jednak nasz mózg ma w sobie coś takiego, że łatwiej mu wyłapywać i zapamiętywać negatywy niż pozytywy - ale na szczęście da się go przeprogramować! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie. Niestety nawet najdrobniejszy negatyw potrafi nam popsuć cały dzień, choć ten w ogólnym rozrachunku powinien pójść na plus. Nie ma innego wyjścia jak przeprogramować się. Damy radę. Na początek mniej narzekania, bądź przekierowywanie go na swoją motywację :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wchodzę w to! Ciekawa jestem ile tak naprawde czasu marnuje na nieświadome narzekanie ! A jestem pewna, ze to robię . I po co? Trzeba cieszyć sie każdym dniem! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie. Przede wszystkim cieszmy się swoim życiem, każdym dniem. Szukajmy w nim tego co jest najlepszy i nie dajmy się przygnieść jakiejś małej przeszkodzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobry post! :) Ja jestem cały czas pod wrażeniem szkolenia z Tonym Robbinsem i staram się trzymać postanowienia, że narzekać nie będę. Czasem dopadnie mnie gorsza chwila, ale (!!!) od razu doprowadzam się do porządku :) i wolę wykorzystać ten moment na szukanie rozwiązania takiej, czy innej sytuacji. Od narzekania jeszcze nikt problemów nie rozwiązał ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze powiedziane. Lepiej przekierować je na coś kreatywnego, a rozwiązanie problemu może przyjść szybciej niż się tego spodziewamy. Z reguły przecież narzekając, nieco ubarwiamy sytuację, często na swoją niekorzyść. Lepiej z tym skończyć raz na zawsze. Odkryć, że nagle nasze życie stało się nieco prostsze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładnie. A takie ubarwianie problemu działa jak lawina. Zaczyna się niewinnie, a kończy wiadomo jak...

    OdpowiedzUsuń