sobota, 18 kwietnia 2015

Piątkowy misz masz na sobotni wieczór!

14 komentarzy
Niezorganizowane myśli, zaobserwowane sytuacje czy dziwne aplikacje. To wszystko, a nawet i więcej składa się na nasze życia. Mimo, że często wydaje nam się, że nic się u nas nie dzieje, to wystarczy rozejrzeć się dookoła, by dostrzec coś ponad szarość dnia codziennego.
W piątkowym misz maszu (który w tym tygodniu wyjątkowo pojawia się w sobotę) pozbieram te wszystkie rzeczy, które zaobserwowałam i których doświadczyłam w minionym tygodniu. Dzisiaj będzie nieco chaotycznie za co z góry przepraszam.
~.~
Postawiłam na ruch, a jako że planuję już w czerwcu uczestniczyć w Nocnej Dyszce Kopernikańskiej (maraton), postanowiłam sprawdzić ile liczy sobie moja zwyczajna trasa. Szukałam dobrej aplikacji na swojego Androida, gdyż funduszy na inne urządzenia mi na razie brak. 
W końcu wybór padł na Run-log.com. Jest to aplikacja, która mierzy czas i dystans naszej aktywności oraz liczy spalone kalorie. Nie byłoby w niej nic dziwnego, gdyby nie wybór aktywności. Wśród tych normalnych typu spacer, bieganie, rower czy trekking, pojawiają się również - jazda samochodem czy motorem. Jeśli zapytać mnie o zdanie to nie nazwałabym ich aktywnościami pomagającymi z rzeźbieniem naszego ciała czy walką z kilogramami. Owszem spalamy kalorie podczas jazdy samochodem, ale jakoś nie pasuje mi to w żadnym wypadku do pozostałych opcji wyboru.
Mimo to aplikacja sprawuje się bardzo dobrze, a od wtorku naliczyła mi ponad 20 km zrobionych podczas różnych aktywności. Jestem zadowolona, że wreszcie coś pozwala mi liczyć dystans jaki pokonuję. Nie wiem tylko jak ma działać podczas mojego pływania. Musiałabym zaopatrzyć się w coś wodoodpornego.
~.~
Co środę wstaję skandalicznie wcześnie rano, by tylko zdążyć na pociąg. Muszę bowiem jakoś dojechać do swojej uczelni, na zajęcia, których jest zdecydowanie za mało. Czasami potrzebuję niezwykle silnej woli by zwlec się z łóżka, ale w końcu zawsze mi się to udaje. To co wydarzyło się w minioną środę przeszło moje najszczersze pojęcie.
Zdarzyło się to w drodze powrotnej do mojego miasta. Czekałam na peronie wraz ze zgrają młodych ludzi, gdy pojawiło się tam również dwóch panów. Byli oni dobrze ubrani i zachowywali się przyzwoicie. Rzecz w tym, że porozumiewali się w języku migowym, wydając przy tym z siebie dziwne odgłosy. Tylko tyle sprawiło, że niemal każdy na peronie zaczął oglądać się przez ramię i szeptać między sobą. Wytykali tych dwoje palcami, jakby mieli do czynienia z kimś trędowatym. Mało tego, nikt nie chciał usiąść obok nich w pociągu. Przyszło mi wówczas na myśl, że takie rzeczy mogą zdarzyć się jedynie w Polsce. 
Czy ktoś może wyjaśnić mi ten fenomen? Dlaczego tak zwana inteligencja naszego kraju, wytyka palcami kogoś niepełnosprawnego? Co złego jest w tym, że ten ktoś usiądzie obok ciebie w pociągu? Przecież niepełnosprawność to nie choroba zakaźna. 
Nie złapiesz tego, a na dodatek możesz się wiele od takiego człowieka nauczyć. Zauważ ile on musi mieć w sobie samozaparcia, by wciąż przeć do przodu przez życie. Ile w tym można znaleźć pasji, ile pozytywnych myśli. Nic tylko je chłonąć.
Ja natomiast dzięki tym dwóm panom nauczyłam się przedstawiać w języku migowym oraz migać słowa takie jak 'dziękuję', 'przepraszam', czy 'dzień dobry'. Bardzo dobrze mi się z nimi konwersowało, poprzez proste narzędzie - notes i długopis.
~.~
Chciałabym również podzielić się z wami kilkoma zaobserwowanymi u mnie w niewielkim Toruniu widokami, które oczy cieszą i serce dzięki nim śpiewa. Kocham naturę, a wycieczki rowerowe, na które teraz wreszcie rozpoczął się sezon umożliwią mi korzystanie z niej pełną parą. Jedna dłuższa już za mną. Rower jest świetnym wynalazkiem ludzkości. Dzięki niemu nie tracę pieniędzy na autobusy i benzynę. Wsiadam na swojego granatowego górala i dojeżdżam nim gdzie tylko zechcę!

14 komentarzy :

  1. Świetny misz masz! Genialne jest to zdjęcie, z tym bijącym słońcem! :) Cudny widok! :* czasami niektóre ujęcia potrafią mnie tak urzec, że mogłabym się w nie wpatrywac godzinami. Naprawdę świetna robota.

    Co do mentalności ludzi, w których zawsze jakąś niezrozumiałą fascynację wzbudza czyjaś odmienność to chyba nie da się z tym walczyć. Nie ma w tym nicnadzwyczajnego, a ludzie potrafią zrobić z tego sensacje. A od takich ludzi można się wiele nauczyć i niektórym by się taka nauka przydała. Przede wszystkim szacunku dla innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odmienność chyba zawsze wzbudza mniejsze lub większe zainteresowanie. Kwestia chyba tylko tego, czy to zainteresowanie przekierujemy w stronę prześmiewczą czy, tak jak w Twoim przypadku, poznawczą.


    Zawsze najbardziej lubiłam chodzić w Toruniu po Bydgoskim - wspaniały park i piękne kamienice, niesamowity klimat, ale - niestety - nadal bałam się tam zapuszczać po zmroku; o Starówce i bulwarze chyba nie muszę mówić :) No i wiadomo, po drugiej stronie Wisły Zamek Dybowski i przyległe do niego zielone tereny, tam też dość często się szwędałam... Ach, aż się łezka w oku kręci na samo wspomnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, ciesze się, że zdjęcia się spodobały. Czasem wystarczy tylko dobry moment, świetne miejsce i zdjęcie gotowe.



    Zgadzam się. Niestety niewiele można zrobić z zachowaniem niektórych ludzi, ale czasami po prostu człowieka to denerwuje. Mimo, że nie powinno nas obchodzić co inni myślą, to mimo wszystko gdzieś tam taka myśl świta i nie powiem... często mam wówczas ochotę zrobić takim ludziom na złość. Po prostu zachować się tak jak oni w stosunku do innych... obgadać i wyśmiać, żeby poczuli na własnej skórze co to znaczy, ale zwyczajnie brak mi do tego odwagi i siły charakteru.

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę, jaki ten świat mimo wszystko jest niewielki. Myślałam, że długo będę musiała szukać aż znajdę kogoś, kto przynajmniej zna i bywał, a może i w czasach studenckich mieszkał w Toruniu, a tu taka niespodzianka. Oj zgadzam się. Zamek Dybowski to klimatyczne miejsce. Szkoda tylko, że nikt nie chce się nim zająć, by go lepiej wypromować. Stoi nieco zapomniany na drugim brzegu Wisły.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja myślę, że to nie tylko w Polsce takie reakcje można zaobserwować. Tylko my żyjemy tutaj na co dzień i w związku z tym tutaj mamy znacznie więcej okazji na zauważenie podobnych zachowań. Nie zmienia to jednak faktu, że to są ludzie dokładnie tacy sami jak my, często znacznie bardziej doceniający życie niż osoba całkowicie sprawna. I należy im się taki sam szacunek jak każdej innej osobie. No prawie każdej, ale nie o tym tutaj mowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Według mnie język migowy jest piękny! Sama miałam na studiach naukę języka migowego. Niestety tylko jeden semestr, ale przepadłam totalnie. Chyba właśnie zainspirowałaś mnie do napisania niebawem notki na temat języka migowego;)
    Nie wiem jak można śmiać się z niepełnosprawności...tak naprawdę myślałam, że ten problem juz nie istnieje, a jednak....szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia w maratonie! Ja już drugi rok z rzędu będę brać udział w Color Runie, dobre i 5 kilometrów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję serdecznie. Męczę się przy nich okrutnie, większość czasu po prostu energicznie maszeruję, ale... od czegoś trzeba zacząć, co nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie to również zaskoczyło, bo podobnie jak ty myślałam, że społeczeństwo na tyle się już ucywilizowało nam, że takich rzeczy nie uświadczy się, a przynajmniej nie publicznie i na taką skalę.
    Wciąż coś pamiętasz z języka migowego? Mówiąc szczerze, mnie on również fascynuje i zastanawiam się nad próbą jego opanowania.
    Cieszę się, że mogłam być inspiracją :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem kochana. Po prostu tutaj w Polsce aż tak bardzo mnie to razi. Pewnie takie osoby znajdą się wszędzie na świecie, ale jakoś jest to mniej widoczne, lub rzeczywiście jakoś tego nie zaobserwowałam, bo za mało czasu przebywałam za granicą... mimo wszystko uważam takie zachowanie za nie dość że okrutne, to jeszcze wieśniarskie. Szkoda, że dużo czasu będzie jeszcze musiało minąć, by je wytępić... mam nadzieję, że w końcu uda się to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Stawiam raczej na mało czasu, który spędzamy za granicą. Ale masz rację, jakby nie było takie zachowanie jest karygodne i powinno być tępione.

    OdpowiedzUsuń
  12. trochę pamietam, ale myśle ze to tylko kwestia przypomnienia. Pamietam ze na poczatku trudności miałam z liczeniem po migowemu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ludzie często ignorują chorych czy niepełnosprawnych. Mamy ogólną znieczulicę, czasami takie przypadki leczy przypadek w rodzinie. Jeżeli takiemu komuś urodzi się niepełnosprawne dziecko, wtedy już nie wytyka palcami innych. Jest w sieci wiele filmików, jak wygląda reakcja na leżącego człowieka i jak wielki wpływ na zachowanie ma ubiór.


    Cóż, jesteśmy tylko ludźmi, jednak najgorsze jest to, że wydaje nam się, że postępujemy właściwie, kiedy tak naprawdę pokazujemy swoją ignorancję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się. Najgorsze jest to, że człowiek nie chcąc odstawać od reszty społeczeństwa również boi się pomóc. Trzeba odnaleźć w sobie naprawdę trochę odwagi, zanim pomoże się leżącemu na ulicy, bądź stanie w obronie niepełnosprawnego. Potem przecież to ty będziesz na celowniku, co może wielu ludzi zdeprymować.

    OdpowiedzUsuń