poniedziałek, 8 czerwca 2015

Smaki dzieciństwa - ziemniaki w mundurkach

14 komentarzy
Ziemniaki są najczęściej pojawiającym się warzywem na naszych stołach, a ja? Ja za nimi nie przepadam. Zdążyły mi się znudzić i w tej podstawowej formie ich nie przełknę. Tej gotowanej, polanej sosem lub z masełkiem. Nie potrafię przekonać samej siebie do tej formy ziemniaczków.

Dzisiaj jednak zainspirowana wpisem Niny postanowiłam dać im kolejną szansę. Postawiłam na ziemniaczki w mundurkach, które to uwielbiałam będąc dzieckiem. Pamiętam, choć jak przez mgłę, te ziemniaczki wyciągane z piekarnika z chrupiącą skórką oraz rozpływającym się masełkiem na wierzchu. Coś wspaniałego. Ich zapach wciąż mi towarzyszy. 

Zakasałam więc rękawy i ruszyłam do kuchni. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, choć na zdjęciach tego nie widać, to smak był cudowny. Smakowało zdecydowanie na więcej, ale ziemniaków w domu znalazłam tylko 6 sztuk. Dlaczego, gdy tylko najdzie mnie na coś ochota to w kuchni nie ma tego czego potrzebuję, albo jest tego zdecydowanie za mało? Przeczuwam tutaj okropny podstęp!

Prosty przepis na ziemniaki w mundurkach z czosnkiem.


Składniki:
- ziemniaki,
- 4 ząbki czosnku,
- masło,
- opcjonalnie: sól, pieprz oraz starty ser.
 
Dokładnie szorujemy ziemniaczki i suszymy je ręcznikiem. Następnie nacinamy je w odstępach mniej więcej na 5mm wgłąb ziemniaczka. Czosnek kroimy na drobne paseczki, po czym nadziewamy nim ziemniaki. Uff! Najgorsze już za nami. Teraz czeka nas jedynie czekanie w mękach piekielnych aż ziemniaczki będą gotowe! Czekamy bitą godzinę, kiedy te pieką się w 200 stopniach w otchłaniach naszego piekarnika. Leżą sobie spokojnie w wysmarowanym masełkiem żaroodpornym naczynku i spokojnie dochodzą. Po 30 minutach należy je wyjąć i jeszcze raz posmarować masełkiem. Wszystko po to, by w efekcie końcowym chrupała nam skórka!
Po wyjęciu ziemniaczków z piekarnika, poczułam jak ślinka sama mi cieknie. W efekcie nie byłam nawet w stanie zrobić im porządnych zdjęć. Szybko zniknęły z talerzyka, a każdy domownik miał inną technikę zajadania. Masełko i ser obowiązkowo na wierzchu, ale potem nasze zdania różniły się odrobinę. Jedni woleli ziemniaczków nie solić, inni zdecydowali, że bez soli to jednak nie to samo.

Ja, o dziwo, należałam do tej grupy, która posoliła ziemniaczka. Nie żałowałam swojej decyzji ani przez chwilkę. Wyborne i jakże proste danie, choć odrobinę czasochłonne. Mimo to sprawia wielką radość i niejako zmusza do powrotu myślami do dzieciństwa.

Te ziemniaczki z całą pewnością będą gościły u nas w domku częściej!

14 komentarzy :

  1. Widzę, że ziemniory wymiatają nie tylko u mnie! Pyszny przepis! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądają na pyszne i mi też już ślinka cieknie na samą myśl! :) Chyba dzisiaj zrobię. Ostatnio w kuchni mnie coś mało, a ja kocham takie eksperymenty. Jakiś czas temu robiłam ziemniaczki a'la z ogniska. Były jednak bez skorupki. Całkiem dobrze smakowały, ale przepis oczywiście gdzieś mi wyfrunął, bo nie miałam wtedy przepiśnika. Ha! Zaraz sobie Twój przepis zapiszę, bo jestem bardzo ciekawa, jak to wyjdzie. Robiłam też ziemniaczki z serem. Trzeba je obrać, przekroić na pół, zrobić nacięcia na "grzbiecie" i posypać serem. Mniam!

    OdpowiedzUsuń
  3. O cholera!!! To narobiłaś mi ochoty.... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mój smak z dzieciństwa to ziemniaki pieczone na ognisku. Minus - buzia i ręce umazane w czarnej przypalonej skórce. Ale smak pamiętam i uwielbiam do dziś

    OdpowiedzUsuń
  5. A to ciekawe, bo ja też z dzieciństwa pamiętam właśnie takie ziemniaczki. Cóż za smaki, wspaniałe. Zjadłoby się i teraz! Z apatytem. Pozdrawiam serdecznie :) Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam ziemniaki w mundurkach :D rzeczywiście są mocno wpisane w moje dzieciństwo :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A to wszystko Twoja wina, bo mi tak zapachniały, że inaczej się nie dało :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to zabieraj się do roboty i koniecznie daj znać jak wyszły :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj często mi się to zdarza. Coś tam fajnego zrobię, zjemy i potem po pewnym czasie mi się o tym przypomina, a przepisu brak. Przepiśnik to fajna sprawa. Też niedawno sobie taki sprawiłam. Teraz zamierzam regularnie go uzupełniać, choć i z tym pewnie nie pójdzie tak łatwo.

    Ziemniaczki z serem wypróbuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadza się. To te smaki, które najbardziej nam zapadają w pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę, że wielu z nas to amatorzy ziemniaczków w mundurkach. Tych domowych oraz tych z ogniska, które dodatkowo miały w sobie ten posmak okraszony ogniem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tak... o tych z ogniska to niestety mogę sobie teraz jedynie pomarzyć, ale te domowe aż tak daleko od niego nie odbiegały.

    OdpowiedzUsuń
  13. O tak! Takie wydanie ziemniaczków jest przepyszne :D

    OdpowiedzUsuń
  14. I uzależniają aż za bardzo! :D

    OdpowiedzUsuń