czwartek, 11 czerwca 2015

Marzyć każdy może, ale czy każdy potrafi?

7 komentarzy

Ludzie są niezwykle skomplikowanymi istotami, którzy marzeniami otaczają się niczym bańką mydlaną. Ma ona im pomóc w trudach codziennego życia. Być wyznacznikiem celu, który planują osiągnąć i jednocześnie wymówką, kiedy ktoś zapyta ich o to czego pragną. Statystyczny człowiek nie jest pewien co chce osiągnąć w swoim życiu. Nie ma bladego pojęcia, którą ścieżką podążyć, bo przecież 18 lat to zdecydowanie za mało czasu, by poznać się od podszewki. Ba! Jestem niemalże przekonana, że i 50 lat ku temu może nie wystarczy. 

Zazwyczaj więc podążamy ślepo. Czasem wierząc w swoje własne umiejętności i wybierając studia, na których będziemy rozwijać swoją pasję. Innym razem, decydujemy się na drastyczny krok, który nasze marzenia odsuwa, gdzieś na bok. Wybieramy realistyczną wersję samych siebie. Taką, która zadowoli nie tyle nas samych, co naszych rodziców i społeczeństwo. 

Rezygnujemy z marzeń, nieco na siłę zastępując je nowymi. Staramy się samych siebie przekonać, że tak jest dobrze. Tak powinno być. Przecież to właśnie oznacza dorosłe życie. Kompromisy, do których do tej pory nie musieliśmy się przyzwyczajać, teraz stają się naszą rzeczywistością. 

A co potem?

Pot, łzy i zgrzytanie zębami. To jedynie niektóre symptomy choroby porzuconych marzeń. Gdzieś ucieka nam ta dziecięca beztroska. Zostaje wyparta poprzez szarą rzeczywistość. Świetna zamiana, doprawdy! Marzenia? A co to takiego? Już dawno przestaliśmy wierzyć, że coś takiego istnieje. To tylko nasza wybujała wyobraźnia. Rozdział, który zamknęliśmy na kłódkę, a klucz porzuciliśmy na dnie swojego serca. Nawet gdybyśmy chcieli, mielibyśmy problem z odnalezieniem go.

Ale to przecież na tym polega dorosłość! Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej! Musisz, no po prostu musisz, wreszcie się obudzić! Marzenia są dla dzieci! 

A co jeśli znajdzie się osoba, uparcie dążąca do swoich marzeń? Co jeśli wśród nas wciąż jest ktoś, kto potrafi odnaleźć klucz i powoli acz uparcie otwiera zardzewiałą kłódkę? Obserwujemy takiego osobnika z zaciekawieniem, które wraz z jego sukcesami przeradza się w zazdrość, złość i frustrację. Dlaczego to on ma wygrać swoje życie, a nie ja?!

Odpowiedź jest zaskakująca w swej prostocie. To on zrobił krok ku swoim marzeniom. To on zdecydował, że chce skończyć ze swoją szarą rzeczywistością i to wreszcie on w pocie czoła, czasem nadal zgrzytając zębami, dąży uparcie do swojej lepszej przyszłości. Ma satysfakcję z każdego, nawet najmniejszego kroku, który udaje mu się zrobić na przód i nie poddaje się, po mimo wyskakujących mu pod nogi kłód. 

On już jest zwycięzcą! On już wygrał swoje życie, a co zrobisz Ty? Pozostaniesz w swojej szarej rzeczywistości, czy podwiniesz rękawy i przygotujesz się do swojej walki? Żmudnej i długiej, ale gwarantuję Ci, że nigdy nie będziesz jej żałować. 

Uśmiechnij się, odnajdź klucz, otwórz zardzewiałą kłódkę, odśwież swoje marzenia, spraw co musisz zrobić by się spełniły, a potem... DZIAŁAJ!


Ja odebrałam i była to najlepsza decyzja jaką podjęłam w swoim życiu. Zdecydowałam, że nie pozwolę moim marzeniom pozostać w zawieszeniu. Zrobiłam już ku nim pierwszy krok, ale długa i wyboista droga mnie jeszcze czeka. Wierzę jednak, że już się nie poddam. W końcu osiągnę to, czego przez całe życie pragnęłam i wiem, że i Tobie się to uda. 

Uwierz, bo od tego wszystko się zaczyna!

~.~

Ten wpis bierze udział w Karnawale Blogowym Kobiet (http://karnawalblogowykobiet.pl/). Tematem #4 edycji, zaproponowanym przez Agnieszkę Grześków (http://AgnieszkaGrzeskow.pl/) są Marzenia. Więcej o tej edycji Karnawału znajdziesz tutaj.
 

7 komentarzy :

  1. Mi nie trzeba dwa razy powtarzać. Uwielbiam marzyć i czasami nawet mam wrażenie, że bardziej powinnam stąpać twardo po ziemi, choć elementy racjonalistki też mam. Najlepiej to przejść ze sfery marzeń do ich wcielania w życie :) Pozdrawiam serdecznie :) Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzenia... bez nich chyba życie byłoby bez sensu. Zdarza się jednak tak, że przestajemy wierzyć, że kiedykolwiek się spełnią. To jest nasz największy błąd. Trzeba jednak śmiało iść przed siebie, nawet kiedy w danym momencie życia jesteśmy w trudnej sytuacji i nic nie wskazuje, że nasze marzenia kiedykolwiek się spełnią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację. Najważniejsze to przebrnąć przez chwilę zwątpienia i ruszyć dalej w świat z głową pełnej odnalezionej motywacji, ale i uśmiechem na twarzy oraz gotowym na wszelkie trudy jakie mogą nam wyskoczyć. Ważnym jest trwanie w marzeniach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cała prawda, porzucenie marzeń jest ogromnym błędem, stawianiem krzyżyka na drodze ku wyzbyciu się szarej monotonni. Mam nadzieję, że nigdy nie zostanę pochłonięta przez pracę, która zabierze mi możliwość marzenia, bo będę całkowicie zmęczony, by móc pogrążyć się w marzeniach, a co dopiero je spełniać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Amen. Trzymam za to kciuki. Zawsze warto jest marzyć, nawet jeśli czasami nasze marzenia trochę się zmieniają, zastąpione przez inne priorytety to mimo to gdzieś tam pozostają. Dążmy do najlepszego życia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Idę szukać mojego kluczyka. Mam nadzieję, że kłódka jeszcze da się otworzyć i rdza jej nie zeżarła. Wyrzuciłam go, bo chciałam zadowolić rodziców, społeczeństwo i robiłam to co wypadało zrobić. Teraz chcę zadowalać siebie. I będę robić takie rzeczy, że wszyscy powiedzą-zwariowała baba. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem przekonana, że kłódkę da się otworzyć, a jeśli nie to zerwij ją wraz z łańcuchami i załóż nowy zamek. Wszystko jest do zrobienia. Wystarczy odrobina chęci przyprawiona ciężką pracą. Zadowalaj siebie i nie patrz na otoczenie :)

    OdpowiedzUsuń