sobota, 7 listopada 2015

Książki, których nigdy nie przeczytam

Brak komentarzy

Na pewno spotkaliście się z bestselerami, które zostały Wam polecone przez waszych przyjaciół czy rodzinę. Książki, które są znane na całym świecie i wiele osób twierdzi, że powinno się je przeczytać. Książki, do których nawet i przysiądziecie, otworzycie pierwszą stronę, przeczytać kilka rozdziałów i... odłożycie na półkę. Potem zapomnicie o tym, że mieliście je skończyć czytać i tak będą jedynie kurzyć się na waszej półce, a każdemu ze swoich przyjaciół będziecie mówili, że je przeczytaliście lub macie to w planach. 


W moim przypadku Zafon i jego tomiszcza są tego typu książkami. Słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat tego autora. Ludzie zachwalają jego dzieła, a "Cień Wiatru" przeszedł już chyba do historii literatury współczesnej. Wiele osób twierdzi, że jest to książka świetna. Rzecz dzieje się w magicznej Barcelonie, która zachwyca swymi tajemnicami. Wszystko świetnie i pięknie... ale co z tego? Do tej książki podejść miałam kilka, ostatnie z nich z powodu wyzwania u Marty, która pisze. Wyzwania październikowego. Przeczytam co najmniej 5 książek....

Nie udało się. Przeczytałam dwie, a wszystko to winą "Cienia Wiatru", który szedł mi niczym krew z nosa. Byłam dzielna. Naprawdę. Przebrnęłam przez 300 stron tej powieści, ale nie skończyłam jej. Zakładka wciąż stoi pomiędzy stronami tego tomiszcza i nie chce się ruszyć nawet o milimetr. Powoli tracę nadzieję. Zwłaszcza, kiedy w trakcie jej czytania mą uwagę przykuwają inne tytuły i odstawiam Zafrona z powrotem na półkę.

Nie rozumiem czemu nie potrafię przeczytać tej pozycji. Być może ma z tym coś wspólnego moje nastawienie do tej książki. Nastawienie, które z całą pewnością dobre nie jest. Biorę ją przecież do ręki z lekkim westchnieniem. Wodze wzrokiem po stronach i czasem nie rozumiem co czytam, innym razem opuszczam duże kawałki tekstu, który wydaje mi się tam zupełnie nie potrzebny.

Oficjalnie więc spisuje Zafrona na straty. Jego Cienia Wiatru i Gry Anioła raczej nigdy nie poznam. Nie będę mogła się dobrze wypowiedzieć na temat twórczości tego pana i książki te dołączą do "Imienia Róży", które również kurzy mi się na półce. Nie sięgnę po nie od niechcenia. Nie przeczytam ich po raz drugi, ani trzeci.

Nie wykluczam jednak tego iż któregoś dnia po prostu po nie sięgnę i stwierdzę, że wiele straciłam przez te kilka lat, w których książki te leżały na półce. Być może. Jednak na dzień dzisiejszy zostawiam je w spokoju, być może próbując jeszcze tylko raz podejść do "Cienia", bo skoro jestem już tak daleko... być może warto skończyć?

Macie takie pozycje książkowe u siebie? Próbowaliście się do nich przekonać? Udało się, czy zrezygnowaliście z tego pomysłu tak szybko, jak pojawił się w Waszych głowach?

Źródło: 1

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz