poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Obalamy mity - nie wolno jeść po 18!

Brak komentarzy

Ilu z Was słyszało o tej magicznej godzinie? Osiemnasta przez wiele lat była przeze mnie traktowana jak godzina zero. To właśnie ona wyznaczała ostatni posiłek jaki starałam się jeść i niemalże zawsze doprowadzała mnie do łez, bo przecież i potem podjadałam. Ja, nocny marek, który uwielbia kłaść się spać o północy czy nawet później... po 18 nie miałam nic jeść? Przecież to jeszcze długie 6 godzin przede mną. To się nie godzi. 

Mimo tego, starałam się. Naprawdę to robiłam, a kiedy mi nie wyszło wyrzucałam sobie, że mogłam postarać się bardziej. Że wcale nie zależy mi na zrzuceniu wagi... no ale co zrobić, kiedy w brzuchu burczy, a człowiek zasnąć nie może? Przecież nie będę się katowała!

Więc jak to jest z tą godziną zero? Powinniśmy się do niej stosować, czy nie? 


Zdania są podzielone. Wielu twierdzi, że po 18 nie powinno się już niczego spożywać, bo z pełnymi brzuchami nie zdrowo jest kłaść się spać. Zgoda. To nie jest najlepsze dla naszego zdrowia, ale tylko wtedy, gdy idziemy spać koło 21 czy 22. 

Według dietetyków nasz ostatni posiłek powinniśmy zjeść na trzy lub cztery godziny przed położeniem się do łóżka. Tak więc, kiedy idziemy spać koło północy, naszą godziną zero powinna być 20. Należy jednak pamiętać o tym, by nie przesadzać z kolacją. Powinna ona stanowić tylko 20% naszego dziennego zapotrzebowania energetycznego, a z tym też różnie bywa. 

Przecież często pracujemy do późna i nie mamy czasu na porządny posiłek. Wtedy to celebrujemy kolację bardziej niż śniadanie czy obiad. To ona jest naszym gorącym posiłkiem i choć zdajemy sobie sprawę z tego, że to wcale nie jest takie zrobić, wciąż i wciąż popełniamy ten sam błąd. Ale co zrobić? Jesteśmy tylko ludźmi. Mamy prawo do słabości. Warto z nimi walczyć, to prawda... ale nie wolno się załamywać, gdy już się pojawią. Bo po co? Przecież to tylko nieco kalorii więcej!

Powiedziała co wiedziała, a sama wpada w panikę gdy zrobi coś nie tak. To niestety prawda. Mogę tutaj wykładać i opowiadać o tym co uważam za słuszne, a bardzo trudno mi dostosować się do własnych rad. Choć ostatnio jest coraz łatwiej. Przyznam szczerze, że gdy już zaczęłam to robić, wszystko stało się nieco łatwiejsze. W końcu mogę spojrzeć na siebie łagodniejszym wzrokiem i nie popadam w ciągłe depresje (o których nikt nie miał zresztą pojęcia). 

Oficjalnie obalmy więc mit godziny zero. Nie przejmujmy się tak tą 18. Pilnujmy tylko tych trzech godzin od naszej pory snu, a wszystko będzie dobrze. Co jeśli nie da rady? Nic, kochani. Bo wszystko leży w naszych głowach. To od nas zależy jak będziemy się zachowywać i w co będziemy wierzyć.

Każdy z nas jest inny. Każdy ma inne potrzeby, zainteresowania, jak i organizm. Obserwujmy samych siebie i znajdźmy ten złoty środek. To co działa na nas, niekoniecznie podziała na drugiego człowieka.

Trzymacie się godziny 18? Jak długo wierzyliście w ten mit? 

Trzymajcie się cieplutko, Dziubaki! Niech Wiosna będzie z Wami!

Źródło: 1

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz