piątek, 22 kwietnia 2016

Nauczanie - z czym to się je?

Brak komentarzy

Nigdy nie pragnęłam zostać nauczycielem. Zbyt dobrze znałam minusy tej profesji, a każdy artykuł w gazecie o tym ile to dni wolnych ma taki delikwent, ile zarabia, jak to pięknie i różowo jest trafić do szkoły, mieć stałą pracę - były szybko weryfikowane przez moich rodziców. Tak to już jest, kiedy urodzi się w rodzinie nauczycielskiej. Obie babcie a także i moi rodzice. Nie ma gdzie pójść, by odciąć się od tej atmosfery. Rodzinne imprezy prędzej czy później kończyły się gadką nauczycielską. O trudnych przypadkach, o zmęczeniu, o tym wolnym które wcale nie jest takie wesołe oraz o reformach, które rząd stara się przeprowadzić nie zdając sobie sprawy z tego jak bardzo się myli. To wszystko wraz z silnym naleganiem rodziców - skutecznie nastawiło mnie przeciw tej profesji.

- Nie chcę być nauczycielem - twierdziłam.
- Wszystko tylko nie nauczanie - zdarzało mi się mówić.
- To wcale nie taka kolorowa praca - mówiłam, gdy ktoś zaczynał wystawiać nauczycieli na piedestały.
- Spróbuj przeżyć rok jako nauczyciel a przestaniesz pierdzielić o tym jak to łatwo być jednym z nich - nieświadomie dla samej siebie broniłam ich. 

A jednak me życie potoczyło się tak, a nie inaczej i teraz sama pracuję jako jeden z nich. Na razie w szkołach językowych, ale jednak. Nie zrozumcie mnie źle - wciąż nie chcę tego robić przez całe swoje życie. Jednak przestałam wykluczać możliwości zostania nim. Nie dlatego, że jest kolorowo. Nie dla pieniędzy i nie po to by rodzicom zrobić na złość. Ten etap mam już za sobą. 

Jestem nauczycielem dla wyzwań, dla wzlotów i upadków. Dla tych małych radości, kiedy naszym uczniom coś wychodzi. Dla ich wdzięczności i dla samej siebie. Dla możliwości, jakie stawia przede mną ta praca. Dzięki językowi angielskiemu świat stoi przede mną otworem. Być może nawet uda mi się zrealizować moje największe marzenie. Pierwszym krokiem do tego jest zdobycie doświadczenia. Właśnie to robię. Już drugi rok pracuję w szkole językowej i muszę przyznać, że coraz łatwiej mi to przychodzi. Już nie trzęsę portkami ze strachu przed każdą kolejną lekcją. Już nie wstydzę się stanąć przed słuchaczami i zacząć uczyć. Tu muszę dodać, że strasznie nieśmiała byłam, nie wyobrażałam sobie nigdy że kiedyś stanę przed grupą ludzi i wygłoszę swoje zdanie, a teraz? Ja ich uczę! 

Niesamowite, jednak to prawda. Wyjazdy do Anglii oraz nauczanie dodało mi odrobiny pewności siebie. Nie mogę powiedzieć, że dużo... ale nie jest tragicznie. Wciąż nad tym pracuję. Ba! Ja tu nawet zaczęłam poważnie myśleć o wyjeździe do Azji, by tam kontynuować nauczanie choć przez jakiś czas. I nie są to jakieś mrzonki. Poważnie nad tym myślę! To naprawdę coś, o czym nawet nie odważyłabym się marzyć kilka lat temu.  

Jednakże, życie nauczyciela nie jest usłane różami i każdy, który pragnie nim zostać powinien zdawać sobie z tego sprawę już od samego początku. W innym wypadku wyobrażenie o tej pracy zostanie dość szybko zweryfikowane przez życie. 

Nauczanie to nie praca dla każdego. Potrzeba tu wiele cierpliwości, odporności na krytykę, czasu i zaangażowania. Ustalone godziny nie są tu wiarygodne, ponieważ praca ta nie kończy się na opuszczeniu budynku szkolnego. W końcu wcześniej trzeba się do lekcji przygotować, skserować to i owo, a czasem pobawić się power-pointem czy innymi mediami. Do tego dochodzi też prowadzenie dziennika, wypełnianie wielu papierów, sprawdzanie klasówek i nagle okazuje się, że doba mogłaby mieć 48 godzin. 

Serio! Wcale nie jest łatwo! 

A przynajmniej na początku, kiedy już znajdziemy odpowiednie pomoce naukowe, zatoniemy w kserówkach i innych segregatorach (których bieżące uzupełnianie graniczy z cudem) to wreszcie zaczniemy oddychać. Organizacja czasu jest kluczowym punktem tego zawodu. Powinniśmy zawsze pamiętać, by znaleźć chwilę dla samego siebie podczas tego szaleńczego biegu. Chwilę odpoczynku, bo inaczej wypalenie zawodowe przyjdzie szybciej niż się tego spodziewamy. 

Jeszcze jedna ważna rzecz - nauczyciel nigdy nie kończy swej edukacji. Z tego również wiele osób nie zdaje sobie sprawy. Nauczanie to rwąca rzeka, która ma na swej drodze wiele zakrętów. Zmienia się, tak samo jak i świat. Nowe metody, nowe gadżety i technologie. Reformy. To wszystko nie pozwala nauczycielowi stanąć w miejscu. On musi dostosować się do wymagań, a przynajmniej spróbować. Tak więc i soboty czasem mu odpadną.

A co z zarobkami? No cóż... to już temat na osobny artykuł... ale możecie sobie już wbić do głowy, że lekko z nimi nie jest. 

Myśleliście kiedyś o nauczaniu? Dążycie do tego, a może już uczycie? Jakie są Wasze spostrzeżenia o tym zawodzie? Co byście dodali?

Trzymajcie się cieplutko kochani! Niech Wiosna będzie z Wami!

Źródło:

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz