sobota, 18 czerwca 2016

Czytam - Joe Abercrombie "Pół Świata"

Brak komentarzy
Joe Abercrombie poznałam rok temu, kiedy szperając po empiku natknęłam się na dość nietypową okładkę książki "Pół Króla". Swoim zwyczajem zerknęłam na jej tylną część chcąc się dowiedzieć czegoś więcej o tej książce i zakochałam się. Musiałam ją mieć.


"Pół Króla" to opowieść o Yarvim, który nigdy nie zamierzał zostać królem, ale los chciał dla niego inaczej. Niestety dość szybko po koronacji, zostaje zdradzony i trafia do niewoli. Tam też znajduje swych wiernych przyjaciół i powraca, by zemścić się na swym wujku. Powieść ta była na tyle dobra, że gdy tylko wydano jej drugą część, bez namysłu złapałam ją w swoje łapki. 


Gdy tylko ją dostałam, byłam niezmiernie ciekawa dalszych przygód Yarviego... i tu miała spotkać mnie niespodzianka. "Pół Świata" to powieść osadzona w tym samym świecie i owszem Yarvi się tam pojawia. Jest kluczową postacią, która łączy obie powieści, ale to nie wokół niego skupia się fabuła "Pół Świata".

Na odwrocie książki przeczytamy:

Czasami matka wojna naznacza dziewczynę. 

Taka właśnie jest Zadra, która rozpaczliwie chce pomścić śmierć ojca. Celem jej życia jest walka.

Niekiedy wojownik sam staje się bronią. 

Dziewczyna zostaje uwikłana w intrygi Ojca Yarviego, przebiegłego ministra Gettlandu, który przemierza pół świata, aby pozyskać sojuszników w walce z Najwyższym Królem. I nie cofnie się przed niczym. Towarzyszy im Brand, młody wojownik, który nienawidzi zabijania.

A broń można wykorzystać tylko w jednym celu.

Czy Zadra już do końca życia będzie pionkiem w rękach potężnych graczy, czy zdoła odnaleźć własną ścieżkę?
Mamy więc historię Zadry, która to drzwiami i oknami próbuje wedrzeć się do świata mężczyzn. Kobieta wojowniczka nie jest mile widziana w świecie przedstawionym. Wciąż uważana za osobę, która powinna siedzieć w domu i rodzić dzieci. Ewentualnie zająć się pracą doradcy czy wypiekaniem chleba. Zadra zrywa z tym spojrzeniem i uparcie dąży do zmiany swej ścieżki. Niestety z wielkimi problemami. Na jej drodze pojawia się Yarvi i wyciąga do niej pomocną dłoń. Wiąże Zadrę ze sobą, nie dając jej zbyt wielkiego wyboru. Dziewczyna chcąc czy nie podąża za ministrem, choć nie zawsze zgadza się z jego metodami działania.

Uważasz, że prawda jest taka cenna? Mogę znaleźć tysiąc prawd pod opadłymi liśćmi. Każdy ma własną. Po prostu uznałeś, że łatwiej ci będzie przerzucić ciężar twojej prawdy na mnie, mam rację? Stokrotne dzięki. I bez tego mam dość roboty.

No dobrze, oficjalnie powiem że uwielbiam Yarviego, a jego cięte uwagi tylko wywoływały uśmiech na mej twarzy. Choć nie grał pierwszych skrzypiec w drugiej części powieści, to jednak jego obecność napędzała historię. Jego przekręty, mądrości i ta przebiegłość. Potrafił poświęcić naprawdę wiele, by osiągnąć swój cel. Mało tego, w pewnej chwili zaczęłam się nawet zastanawiać, czy on na pewno jest pozytywnym bohaterem w tej powieści, czy może jednak już bardziej podchodzi pod negatywnych.

- Nigdy nie zostanę wojownikiem Gettlandu - wyszeptała.
- Dopóki żyjesz, głównie od ciebie zależy, kim się staniesz (...). Zawsze jest jakiś sposób.

"Pół Świata" to nie tylko dobra zabawa. To również opowieść o nadziejach, które często zostawały skonfrontowane z rzeczywistością i rozpadały się na najmniejsze kawałeczki. To również opowieść o szansach, które rozdawane były raz za razem, a także niespodziewanych okazjach, które zdawały się prowadzić do świetlanej przyszłości. Dokładnie tak samo jak w prawdziwym życiu. Często to te niespodziewane wydarzenia zaprowadzą nas dalej niż te, które sobie zaplanowaliśmy.

Wydawnictwo Rebis cudownie wydało tę książkę. Jej okładka jest klimatyczna i cieszy oczy. Przynajmniej te moje. Czytało się również bardzo przyjemnie, a duże litery gwarantowały komfort dla często zmęczonych dniem paczadeł moich. Nie wiem jak Wy, kochani, ale ja nie znoszę książek pisanych zupełnie ciurkiem i na dodatek drobnym maczkiem.

W "Pół Świata" otrzymamy również smaczek dla fanów tej trylogii. Załączona została mapka, na której możemy śledzić przebieg podróży bohaterów. Mapka wydana została na grubszym papierze i można ją łatwo rozłożyć. Nie przeszkadza też podczas czytania. Żyć nie umierać.

Coś czuję, że Joe Abercrombie na dobre zagości w mojej biblioteczce. Już ostrzę sobie ząbki na ostatnią część trylogii "Morza Drzazg", a potem zamierzam przeczytać jego pierwszy cykl. Już zacieram łapki z uciechy!

Trzymajcie się kochani moi!
Niech Czerwiec Was pięknie opali!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz