wtorek, 14 czerwca 2016

Z zakurzonej szuflady - Szukam szczęścia po omacku

Brak komentarzy



SZUKAM SZCZĘŚCIA PO OMACKU

Otwieram oczy, ale świat jakby zatrzymał się w miejscu. Przestaje śnić długi sen, ale nic się nie zmienia. Słyszę twój głos i wyciągam do ciebie ręce, ale moje dłonie łapią powietrze. Łapiesz mnie w ramiona i odwracasz do siebie. Szepczesz, prawie płaczesz, a ja nie wiem co się dzieje. Wtulam się w ciebie mocno, wdycham twój zapach. Uśmiecham się delikatnie, a z oczu płyną mi łzy.

Nie widzę, a ty dobrze o tym wiesz. Mój świat to teraz gama dźwięków i mgła przed oczyma. Jesteś przy mnie i pocieszasz, ale ja nie szukam pocieszenia. Nie chcę tego, nie rozumiesz mnie. Nie możesz zrozumieć. Twój głos jest dla mnie jak melodia dla uszu. Melodia kojąca zmysły i to jest najważniejsze…

Nie mogę powstrzymać szlochu… Już nie zobaczę twojego uśmiechu i tych iskierek radości na twojej twarzy. Te obrazy wciąż mam w pamięci i łapię się nich jak koła ratunkowego, żeby tylko nie utonąć. Nie zobaczę jak się starzejesz, nie zobaczę twych łez i smutnej twarzy, nie zobaczę tego grymasu, który wstępuje ci na czoło, gdy się złościsz... Nie chcę wracać do miejsca mi ukochanego, bo po co? Nic już nie ma znaczenia. Życie straciło swój smak.
            
Trzymasz mnie mocno w ramionach i nie opuszczasz ani na chwilę, jakbyś się bał, że coś sobie zrobię. Kręcę z niedowierzaniem głową. Nie ufasz mi, ale wiesz co? Masz rację… Nie chcę już cię dłużej martwić, nie chcę być dla ciebie ciężarem… Zresztą po co ci rozchwiana psychicznie osoba, taka jak ja? Niepotrzebna… Już teraz było ciężko ze mną wytrzymać, ale byłeś dzielny i jakoś ci się udawało. Przyznaj sam… te zarwane nocki, długie godziny spędzone w szpitalach i moje próby samobójcze… To nie są złudzenia. To rzeczywistość…a teraz? Dochodzi jeszcze do tego utrata wzroku… cóż już pewnie wiesz o czym myślę i co chcę zrobić… Dlatego mnie pilnujesz, dlatego nie odstępujesz mnie nawet na krok…
             
Ale popatrz sam na siebie… Przecież ty sam masz sobie wiele do zarzucenia. Ty sam próbowałeś się zabić, twoje ręce są splamione krwią.. twoją własną krwią. To ty przez wiele dni płakałeś w poduszkę, myśląc że nic o tym nie wiem. Płakałeś, a nie chciałeś rozmawiać. Bałeś się zaufać, a przecież od tego jestem żeby pomóc.. Przecież to jest najważniejsze… Ale ty nie chciałeś martwić, odsuwałeś swoje problemy w kąt… na najodleglejszą półkę, zamykałeś swoje serce na kłódkę i cierpiałeś w samotności…
             
Teraz ja postąpię tak samo. Zamknę serce przed tobą, żebyś myślał że wszystko jest w porządku. Wiem, że nadal będziesz ostrożny, bo przecież mnie znasz i wiesz co może mi po głowie chodzić, ale nie wiesz jak to jest stracić wzrok… powiedzieć ci? Chcesz wiedzieć?
            
Dobrze, więc… Niewidomy, który rodzi się niewidomy nie wie co stracił i umie jakoś się z tym pogodzić. Nie widział od samego początku i może już nigdy nie poznać tego czaru, jakim jest wzrok. A ja? Ja do tej pory cieszyłem się wzrokiem. Cieszyłem się magią barw i tymi najmniejszymi drobiazgami, a teraz nic nie widzę. Kiedy pomyślę co straciłem żal ściska serce…. Serce, które krwawi i boi się… Boi się życia w ciemnościach… Nie tego chciałam, ale już nauczyłam się, że wszystko czego pragnę jest mi odbierane. Każda chwila radości zostaje przyćmiona przez tą złą, niebezpieczną, wpędzającą w depresję, sprowadzającą koszmary w niewinne sny.
             
Szukam szczęścia po omacku…

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz