poniedziałek, 25 maja 2015

Wampir znajdzie cię wszędzie

8 komentarzy
 
Wampir to istota z pogranicza fantastyki, która żywi się ludzką krwią. Jest niemalże nieśmiertelny, a jego charakterystyczną cechą jest blada cera oraz nieco wydłużone kły. Zazwyczaj spotkać go można po zmroku, promienie słoneczne są dla niego śmiertelne. Można te istoty dość łatwo odstraszyć. Wystarczy drewniany kołek, szczypta czosnku i odrobina odwagi. 

Wampiry to istoty, które w naszym świecie nie powinny istnieć. Czytamy o nich w książkach, chłoniemy niczym gąbki wszelkie seriale i filmy z nimi w rolach głównych. Czasem się z nimi utożsamiamy, jednak mamy tę świadomość, że to tylko fikcja i nigdy nie pojawi się w naszych życiach.

Ale czy na pewno?


Rozejrzyjcie się dookoła siebie, a na pewno znajdziecie kogoś, o kim z czystym sercem możecie powiedzieć, iż jest to wampir energetyczny. Taka osoba może być waszym bliskim przyjacielem, czy daleką znajomą. Charakteryzuje się tym, że wysysa z nas wszelaką życiową energię. Wprawia nasze myśli w zamęt i sprawia iż często po spotkaniu z taką osobą, czujemy się poirytowani i zmęczeni. Jakbyśmy wykonali niebotycznie wielką pracę, a nie jedynie spotkali się ze znajomym na kawie. 

Wampir energetyczny bardzo często działa nieświadomie. Nie zdaje sobie sprawy z tego co robi i jak to na nas wpływa. Stara się zagłuszyć nasze problemy, swoimi własnymi. Udaje, że nas słucha by jednak jak najszybciej przejść do swojej własnej historii, która jego zdaniem zawsze będzie bardziej makabryczna niż nasza. Taki człowiek bierze nas na litość. Wałkuje swoje problemy na okrągło i choć byśmy tego bardzo pragnęli to nigdy nie będziemy w stanie mu pomóc.

Nasze rady pozostają bez echa. Niby wampir się z nami zgodzi, ale przy kolejnym spotkaniu znów poruszy ten sam temat. Doda kilka nowych szczegółów, a na pytanie czy zastosował się do naszych rad, stwierdzi że oczywiście próbował, ale nie wyszło. Poprosi o kolejne i jeszcze jedne i jeszcze... aż w końcu my sami zorientujemy się, że to niczym walka z wiatrakami. Żadne słowo do takiego człowieka nie dociera. Pragnie zmiany, nie wykonując w tym kierunku żadnego wysiłku. 

Nasze poirytowanie będzie rosło wraz z każdym spotkaniem. Zacznie brakować nam argumentów, a fakt że wszystkie rady spalają na niczym jeszcze bardziej nas dobije. Choć gdzieś w zakamarkach naszej głowy będzie się tliła myśl, że to przecież nie jest nasza wina... to wyrzuty sumienia będą dawały się nam we znaki. No bo jak to tak nie pomóc drugiej osobie? Co z tego, że mam własne problemy... on mnie potrzebuje!

Takim myśleniem często zapędzamy się w kozi róg. Nie dość, że nie będziemy w stanie pomóc naszemu przyjacielowi, to jeszcze sami popadniemy w depresję. W najgorszym wypadku zamienimy się w takiego wampira energetycznego żerującego na innych.

Jak z tym skończyć? Jak się ochronić? Myślę, że na te pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Oczywiście, najłatwiejszym sposobem jest zwyczajnie odcięcie się od wykańczającego nas potworka, ale nie każdy jest w stanie to zrobić. Jestem na to doskonałym przykładem. Nie potrafię po prostu zostawić takiej osoby, choć męczy mnie i dobija niemalże za każdym razem. 

Wypracowałam w sobie jednak duże pokłady cierpliwości i kiedy taki wampir zaczyna znów bełkotać o swoich problemach, ja się wyłączam. Nie mam potrzeby słuchać dokładnie, bo przecież doskonale znam jego sytuację. Słyszałam ją już tyle razy, że wiem iż nic nowego do niej nie zostało wniesione. Od czasu do czasu wtrącam jakieś półsłówka, a gdy mój wampir wreszcie kończy i ze zniecierpliwieniem czeka na moją odpowiedź, zwyczajnie wzruszam ramionami.

No co ja mam ci jeszcze powiedzieć? Przecież moje zdanie w tej sprawie już znasz.

Kwituję tym krótkim stwierdzeniem cały monolog wampirka, jednocześnie zamykając mu usta na dłuższą chwilę. Najczęściej tyle wystarczy, by taka osoba się opamiętała. Oczywiście nie we wszystkich przypadkach to działa, ale u mnie na szczęście tak. 

Te kilka słów tworzy niewidzialną barierę wokół mnie i wampirka. Nie pozwalając na dopuszczenie do głosu moich wyrzutów sumienia, chronię samą siebie. Może nieco to egoistyczne wyjście, ale nie czuję się z tego powodu winna. Bronię tego co moim zdaniem najważniejsze. 

A wampirek? No cóż... to zależy od jego rodzaju oczywiście. Niektóre z nich po pewnym czasie zaczynają się łapać na swoich wampirzych zapędach. Same doznają olśnienia, że coś jest nie tak i bardzo powoli wracają do zdrowia. 

Tego skrycie życzę każdemu wampirkowi, bo powrót do dawnego ja, nie zatruwającego nikomu życia "ja" jest moim zdaniem najważniejszy. Pierwszy krok do pokonania wampiryzmu to uświadomienie sobie, że właśnie nim się stałem!

Jakie są wasze sposoby na wasze potworki? Otaczacie się takimi ludźmi, a może sami jesteście wampirami?

8 komentarzy :

  1. Cięta riposta! :) I bardzo trafna, bo jak mówisz wprawia takiego typa w niemałe zakłopotanie, a i może sprawi, że zacznie się zastanawiać, że może trochę przegina z tym wysysaniem energii. Osobiście chyba nie miałam nikogo w swoim otoczeniu kto aż tak bardzo przejawiał zapędy wampira, ale oczywiście zadarzały się przypadki mniej drastyczne. Raz można doradzić, wysłuchać, spróbować pomoc, ale jeśli dzieje się tak któryś raz z rzędu i nie wnosi dla takiej osoby nic nowego to myślę, że Twoje podejście Martyna jest jak najbardziej odpowiednie i wcale nie egoistyczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja staram się właśnie wyłączać, gdy wiem, że znów usłyszę ten sam monolog, który nic dobrego nie wniesie a tylko mnie zirytuję. Ile razy można słuchać tego samego? Kiwam głową, przytakuję i czekam na zakończenie, jestem, jednocześnie nie będąc. To jest najlepsze rozwiązanie :D Więc podejście mam bardzo podobne do twojego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki. Czasem po prostu nie widzę już sensu w kolejnych radach. Skoro i tak nie docierają i ciągle wałkujemy ten sam temat, to chyba najlepiej jest takim typem trochę potrząsnąć. Co najlepsze... potem często okazuje się, że ów osoba orientuje się, że robi coś nie tak i próbuje to zmienić :) Zazdroszczę ci tego, że nie miałaś do tej pory takiego wampirka... dobrymi ludźmi się otaczasz! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się. To jedno z najlepszych rozwiązań. Na dodatek ów wampir jest święcie przekonany, że nadal go słuchamy. Świetne, proste i skuteczne. Jednak czasem cięta riposta potrafi takiego postawić na nogi. Nie od razu rzecz jasna, ale po pewnym czasie zauważa się różnicę w jego zachowaniu. Wraca do stanu ludzkiego :) Cieszy mnie to wówczas ogromnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Straszysz tymi wampirami :D Przepraszam, za osobistą refleksję, ale mi się skojarzyło. Wstyd się przyznać, ale ekspancja na sagę "Zmierzchu" przypadała, gdy miałam jakieś 13, może 14 lat i czytałam z wielką chęcią. Ależ mnie to wciągało. Teraz nie mogę zrozumieć dlaczego, ale wtedy opowieści o wampirach były dla mnie numer 1. A co do wampirów w sferze ludzi to niestety, takie "żywe wampiry" zdarzają się często. Są toksyczne, ale można nam nimi pracować i przeciągnąć do świata ludzi :) Pozdrawiam serdecznie :) Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
  6. A co to znowu za wstyd? Ja uwielbiałam te książki jak byłam młodsza. Pochłonęłam je jeszcze przed tym całym szumem i nie żałowałam. Dobre czytadło! Oj niestety żywe wampiry zdarzają się nawet zbyt często. Masz rację, można nad nimi pracować ale trudno jest osiągnąć pożądany skutek niestety. Są często odporne na wszelkie przyjazne gesty w ich stronę :)
    Miłego tygodnia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam jednego takiego wampira....najgorsze, że ten wampir tak się do mnie przyssał, że nie mogę sobie z nim poradzić... Nie mam serca zerwać tej znajomości, podobnie do Ciebie, więc na pewno mnie rozumiesz....chociaż jest ona dla mnie bardzo męcząca i tak w kółko. Trudny orzech do zgryzienia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozumiem to, bo sama z taką kobietką mam do czynienia. Mimo tego, że tak mnie męczy, lubię ją. Jest moją przyjaciółką od dawna. To właśnie na nią wypracowałam sobie nieco cięte riposty. Być może i Tobie to pomoże? Wiesz... ten mój mały wampir często po nich łapie się na tym co źle robi i nawet dopytuje o to, co tam u mnie. Interesuje się wówczas mną, a to już niewielki sukces :)

    OdpowiedzUsuń