sobota, 20 czerwca 2015

Piątkowy miszmasz na sobotni wieczór #9

Brak komentarzy
Wreszcie mam sesję za sobą! Oficjalnie jestem wolna do pierwszego października, a potem przeżyć jeszcze rok i skończyć ostatecznie ze studiowaniem. No chyba, że kiedyś znowu coś mnie trafi i uznam, że przecież studiować nie było przecież aż tak źle.

Zaczynam jednak zauważać tendencję spadkową chęci w miarę upływu lat. Teraz już najchętniej rzuciłabym studia i machnęła na nie lekką ręką. Nie uczę się na nich nic nowego, a kolejny rok jawi się jako ten zmarnowany. Doszłam również do wniosku, że robię studia dla papierka. Dla tego upragnionego magistra. Żeby mieć go już w kieszeni i niczym się nie martwić. W razie potrzeby zawsze można nim machnąć przed oczyma pracodawcy.

Czy Wy też miewacie takie odczucia dotyczące swoich studiów, a może jestem wśród nich odosobniona?

~.~


W tym tygodniu również miałam ostatnią lekcję w szkole językowej, dzięki której stałam się "pełnoprawnym nauczycielem". Dostałam swoje pierwsze kwiaty i czekoladki w podziękowaniu za cały rok. Poza tym otrzymałam również szczere opinie o tym co było dobrze, a co niekoniecznie i ku mojemu zdumieniu raczej nie odnalazłam tych złych opinii. Udowodniono mi, że jednak aż tak złym nauczycielem nie jestem. Nie wiem tylko czy mam się śmiać czy płakać, bo uaktywniły się moje geny nauczycielskie.

~.~


W tym tygodniu otrzymałam też list od mojej listownej przyjaciółki - Chalani - która to mieszka w Sri Lance. Jest bardzo ciepłą osobą o złotym sercu. Posiada całkiem przyziemne przyjemności i jest głęboko wierząca. Nie wiem dokładnie jaką rolę odgrywa, w życiu wszystkich tam mieszkających ludzi, chrześcijaństwo ale ona wydaje się być wyjątkowo na tym punkcie uczulona. 

Wraz z długim listem otrzymałam od niej książkę, kilka zdjęć, bransoletkę, kolczyki, pocztówki oraz orzeszki polane słodkim karmelem (które były całkiem niezłe acz jeśli chodzi o mnie to trochę za słodkie). Uwielbiam próbować smaków dostępnych w innych krajach i taka wymiana listami z innymi pozwala mi na to. 

Miałam już przyjemność smakować prawdziwej japońskiej herbaty oraz czekolady. Australijskiej czeko-rurki, która teraz i w Polsce się pojawia (a przecież długo jej nie było) i paru innych przysmaków. To całkiem niezła podróż dla kubków smakowych, jak i w przyszłości na pewno próba własnych umiejętności kulinarnych - bo przecież kiedyś na pewno wypróbuję te wszystkie przepisy, które od nich dostaję!

~.~

Jak Wam minął ten ostatni tydzień przed kalendarzowym latem? Sesja zdana? Rok szkolny już też prawie dobiegł końca, więc na pewno się z tego cieszycie. Ostatnie poprawki ocen zaliczone? Wakacje już zaplanowane i zapięte na ostatni guzik?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz