czwartek, 6 sierpnia 2015

Gdzie się podziało mleko?

Brak komentarzy
Wielka Brytania to kraj, o którym można powiedzieć wiele, a jednocześnie nasza wiedza sprowadza się jedynie do kilku stereotypów. Wylatując pierwszy raz do Anglii nasze myśli nawet nieświadomie wędrują do tych strzępków naszej wiedzy o anglikach. Jednocześnie pragniemy, by te stereotypy okazały się prawdą.

Ku naszej uldze mogę śmiało powiedzieć, że niektóre z nich okazują się prawdą. Możecie spać spokojnie. Rzeczywistość wydaje się bliższa naszym wyobrażeniom, niż moglibyście się tego spodziewać.
Po raz trzeci już pomieszkuję sobie w Exeter. To już trzeci rok z rzędu, kiedy trafiam do tego miejsca, ale pierwszy kiedy rzeczywiście mogę poobserwować zachowanie rdzennych Anglików.

Jako osoba odpowiedzialna za codzienny kącik kawowy (i nie tylko), mam okazję popełniać mnóstwo błędów i narażać się na pytania:

"A gdzie jest mleko? Herbata bez mleka?"

Odniosłam wrażenie, że brak mleka jest tutaj odbierane jako obrazę majestatu. Przynajmniej dla większości z mieszkańców. Mnie natomiast zdarza się o tym cudownym napoju zapomnieć, a herbaty z mlekiem do teraz nie potrafię w siebie wmusić. Nie smakuje mi i mimo usilnych prób tutejszych osobników, nie udało im się mnie do niej przekonać. Uznali to już za swoją osobistą porażkę i dalej nie próbują.

Kolejna sprawa to typowe dla Anglików powitanie rzucane przy każdej możliwej okazji. Ludzie tutaj nie oczekują na niej odpowiedzi. Pragną tylko usłyszeć sławetne "Fine", "Ok", "All right", bo to w końcu jedynie początek rozmowy.

Kiedy jednak o tym zapomnisz i wyjdzie z ciebie Polak z krwi i kości... wtedy biada Ci. Odpowiesz zgodnie z prawdą, nie zrobisz niczego złego, a jednak Oni nie będą wiedzieli jak Ci odpowiedzieć. Zapadnie ta niezręczna cisza i będzie trwała póki się nie zreflektujesz i nie rzucisz z delikatnym uśmiechem na ustach "I'm just joking, I'm okay". Dopiero wówczas ponownie przejdziecie do porządku dziennego.

Ta odzywka to coś do czego wciąż próbuję się przyzwyczaić i już powoli tracę nadzieję. Nie sądzę, by kiedykolwiek udało mi się przestawić. Co więcej... to właśnie Anglicy zaczęli przestawiać się na nasz tryb odpowiedzi. Coraz częściej można usłyszeć z ich ust, że tak naprawdę wcale nie jest w porządku, choć nigdy nie odbywa się to bez niezręcznej chwili milczenia.

Anglia to specyficzny kraj i nie zawsze dla mnie zrozumiały. Na szczęście wszystkie moje wpadki są mi wybaczane przez tych wyrozumiałych ludzi (a przynajmniej tak twierdzą - nigdy nie wiadomo co tak naprawdę o Tobie myślą).

Wreszcie znalazłam chwilkę, żeby coś tutaj naskrobać. Nie jest idealnie, a za moją nieobecność mogę jedynie przepraszać. Wracam 25 sierpnia i wówczas wszystko w spokoju nadrobię. Trzymajcie się cieplutko kochani!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz