środa, 11 listopada 2015

Jak to jest z tymi marzeniami?

Brak komentarzy


Człowiek do życia potrzebuje niewiele. Odrobiny snu, jedzenia, trochę wody oraz tlenu, bo bez niego to ani rusz. Zaraz za tymi oczywistymi potrzebami, większość ludzi stawia marzenia. Bo przecież marzenia są niczym ten życiodajny tlen. Nadają sens naszemu życiu i ukierunkowują nas w odpowiednią stronę. Bez nich nie istniejesz. 

Czy aby na pewno?

Dziś podsłuchałam pewną rozmowę dwóch dziewczynek (wiem, że to nie ładnie, ale co zrobić - akurat mnie mijały), małych i niezbyt jeszcze przez życie doświadczonych. Tak na oko dałabym im te 11 lat. A szło to tak:

- Kiedy już będę bogata to kupię sobie tyle sandwitchów z kurczakiem ile sobie wymarzę, a ty?
- Nie wiem - wzruszenie ramion. 
- Jak to? Kupimy je razem! - zdziwionym głosem, bo przecież to takie oczywiste. - Nie masz marzeń?
- Nie wiem - kolejne wzruszenie ramion.

Mała nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Być może jeszcze nigdy nie wpadła na to, by zastanowić się nad przyszłością. Pewnie teraz się tego nie robi, a zdania typu - gdy już będę dorosła / bogata / etc. to (...) - odeszły w niepamięć. 

Ponawiam więc me pytanie - jak to jest z tymi marzeniami? Kiedy zaczynamy marzyć? Dlaczego to robimy i po co nam one? Czemu właściwie nie możemy przyjąć, że coś jest takie jak jest i koniec kropka? Do czego dążymy?

Marzenia nadają naszemu życiu cel. Zmieniają się jednak wraz z wiekiem. Dlaczego? Czemu przestajemy o czymś marzyć? Dorastamy, powiecie. Zmieniają się nam poglądy, zainteresowania... ale co z tamtymi marzeniami? Dlaczego teraz już ich nie mamy?

 Odrzuciliśmy je lekką ręką, kiedy to pochłonęły nas te nowe, lepsze, mniej dziecinne. Tamte odeszły w niepamięć. Niespełnione, lub połowicznie spełnione. I jakoś nie jest nam żal tych mrzonek. Machamy lekceważąco ręką, nawet nie zastanawiając się nad tym głębiej.

Marzenia siedzą nam w głowach. My je napędzamy i tylko my możemy je zatrzymać. Machina ta czasem wadliwa, zakłócana przez nasze spadki nastrojów i chęci, wciąż jednak prze do przodu. Sama decyduje, kiedy posłać któreś z naszych marzeń w niepamięć. 

Czy aby na pewno marzenia są niczym tlen? Czy wspomniana wyżej dziewczynka miała prawo nie mieć marzeń bądź o nich nie wiedzieć? Może właśnie była podczas procesu zapominania o jednym z nich. Być może, kto wie?

Ja sama marzę, choć teraz wolę mówić, że stawiam przed sobą cele. Cele, które wypełniam szybciej, niż później. Wszystko zależy od mych chęci, a często niestety od lenistwa. Bo ze mnie straszny leniwiec jest.

Myślę jednak, że powinniśmy patrzeć na nasze marzenia nieco sceptycznie. Wypełniać i dążyć do nich. Oczywiście. To nie ulega wątpliwościom. Jednocześnie jednak nie popadajmy w depresję, kiedy coś nam się nie uda. Bo marzenia przychodzą i odchodzą, a życie toczy się dalej.

Źródło: 1

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz