czwartek, 7 maja 2015

Podsumowanie Kwietnia - moje sukcesy i porażki

11 komentarzy
Pierwszy tydzień maja dobiega końca, a ja wciąż zwlekam z podsumowaniem kwietnia. Głównie dlatego, że zwyczajnie nie mam się czym chwalić. Moje wyzwania niestety wykonuję z różnym skutkiem. Niektóre są lepiej wykonane, inne gorzej. Z niektórymi mam małe problemy, inne bez problemu wprowadzam w życie. Walczę ze sobą niemal każdego dnia z mizernym skutkiem, ale zacznijmy od początku:
  1. Zrzucić do 15kg:
    • Cel na kwiecień - do 5 kg! - Dzięki temu, że w kwietniu były święta Wielkanocne, a później zdarzyło się kilka imprez to najgorzej wykonany przeze mnie cel. W tej chwili waga mimo wszystko pokazuje minus 1,5 kg. Nie jestem szczególnie zadowolona, ale też cieszę się, że spadła choć odrobinę!
    • Cel na maj - do 5 kg!
    • Cel na czerwiec - do 5 kg!
    • Brzuszki - 3 razy w tygodniu! - Udało się i nie było tak strasznie. Brzuszki robiłam w kwietniu sukcesywnie, trzy do czterech razy w tygodniu. Nie poświęcałam na nie zbyt dużo czasu, od piętnaście do dwudziestu minut ćwiczeń. Efekty jeszcze nie są zbyt duże, ale powoli zaczynają się kształtować.
    • Biegi - 2 razy w tygodniu! - Kolejne wyzwanie, które spisuję kompletnie na straty. Nie udało się. Pewien czas w kwietniu chorowałam, innym razem znowu nadeszły kobiece sprawy i nie byłam w stanie się ruszyć. Powiem szczerze, że gdyby zebrać wszystkie biegające razy ze mną w roli głównej to wyszłoby ich może ze 4. Porażka na całej linii. W maju obiecuję poprawę.
    • Zrezygnować całkowicie z sera i białego pieczywa! - Udało się. Zwłaszcza jeśli chodzi o ser. Białe pieczywo zjadłam z 6 razy w przeciągu miesiąca, więc uznaję to za swój osobisty sukces. Myślałam, że będzie gorzej... wciąż jednak szukam pomysłów na pyszne śniadanka bez pieczywa w roli głównej.
  2. Uczyć się japońskiego co najmniej godzinę, dwa razy w tygodniu. - Tutaj muszę zrezygnować z wyznaczonych dni nauki. Uczę się japońskiego dwa razy w tygodniu, zazwyczaj siedzę nad nim dłużej niż godzinę. Nie potrafię jednak zrobić tego w wyznaczone sobie wcześniej dni, bo czasami zwyczajnie wypada mi coś innego. Brak systematyczności? Być może... odbija się tutaj raczej brak silnej woli, jeśli chodzi o konkretne dni na japoński.
  3. Praca Magisterska - zdecydować się na jej kształt, konspekt. - Wyzwanie zaliczone! Sukces osiągnięty! Konspekt napisany i kształt pracy w głowie jakoś się utorował!
  4. Do pracy jeździć rowerem! - To jest najłatwiejsze wyzwanie tego miesiąca. Uwielbiam jeździć rowerem, a dojeżdżanie do pracy było tylko dodatkowym bodźcem do zwiększenia aktywności fizycznej.
  5. Wieczór z przyjaciółmi umilić grami planszowymi! - Tu można poczytać o naszym wieczorze. Powiem więcej. Na pewno będzie on powtarzany częściej. 
  6. Wydłużyć spacery z psem - Tomo - co najmniej 30 minut (popołudniowy i wieczorny)! - Mój piesio był niezwykle rad, że to wyzwanie się tu znalazło. Spokojnie udaje się je zrealizować. Czasem wychodzimy nawet na dłuższe spacery niż 30 minut. Zwłaszcza przy tak cudownej pogodzie, żal tego nie robić.
  7. Raz w tygodniu wychodzić na godzinny spacer z psiakiem. - Zaliczone i to z powodzeniem. Zdarza się nawet, że jednego tygodnia będzie więcej takich spacerków. Tomo jest niezwykle z tego rad, a i ja się cieszę, że ruszam swoje cztery litery z domku.
  8. Wybrać się na dłuższą wyprawę rowerową (całodniową)!
  9. Przeczytać 5 nowych książek! - Do tej pory udało mi się przeczytać 3 książki. Jestem w trakcie czytania czwartej. Jestem przekonana, że w podsumowaniu maja ten punkt zniknie na zawsze. Na nowo odkrywam jak wspaniale jest czytać książki. Zanurzać się w świat swojej wyobraźni i coraz częściej otwieram plik ze swoją nieskończoną opowieścią. Zaczyna mnie nęcić ukończenie książki. 
  10. Zrezygnować z kupna słodyczy! - No i tutaj mamy połowiczny sukces. Słodyczy sobie nie kupuję, ale podczas spotkań z przyjaciółmi lub wypadów na mieście nie omieszkam czegoś tam sobie skubnąć. Dlatego teraz będę się nieco bardziej pilnować. Postaram się to wyeliminować.
  11. Omijać fast food szerokim łukiem! - To wyzwanie pokonało mnie jedynie 3 razy w tym miesiącu. To o mniej niż podczas marca czy lutego. Jestem zadowolona z wyniku, ale maj będzie pod tym względem lepiej.
  12. Odkładać 2zł - codziennie! - Ogromny sukces. Zaczęłam odkładać 6 kwietnia i na koniec miesiąca miałam 50 zł w skarbonce. Jestem zadowolona i odkładam dalej. Teraz jednak dołożę odłożenie karty płatniczej, bo z nią w portfelu, pieniądze wręcz uciekają mi z konta.
  13. Nagrać film na youtube!
  14. Pracować z książką "Pewność siebie w ćwiczeniach" - Nie jest łatwo pracować z pewnością siebie, ale staram się pracować z książką regularnie. Czasami jest mi niezwykle trudno robić zadania zamieszczone w tej książce. Co najmniej raz w tygodniu biorę ją w obroty, jednak efektów póki co brak... lub są na tyle niewielkie, że wręcz niezauważalne przeze mnie.
  15. Uzupełniać - "To nie książka" - raz w tygodniu! - Udaje się! Daję radę i planuję umieścić efekty uzupełniania ów pozycji w jednej z najbliższych notek.
  16. Wypróbować nowy przepis i zamienić domowników na szczury laboratoryjne! 
  17. Jeść 5 - 6 razy dziennie - 3 posiłki to owoce! - Kompletna porażka. Nie potrafię się zastosować do tego 'reżimu'. Jem często mniej razy, ale za to zbyt duże porcje. Nad tym więc będę pracowała bardziej w maju.
  18. Poświęć 15 - 20 minut codziennie na rozciąganie się - bez śród! - Kompletna porażka numer dwa. Postanowiłam z tego wyzwania zrezygnować. Nie jestem w stanie rozciągać się codziennie. Nie potrafię się nawet do tego zmusić. Rezygnuję więc z punktu osiemnastego.
  19. Zmniejszyć liczbę przekleństw do bezwzględnego minimum! - Nad tym punktem pracuję prężnie. Zauważyłam, że ostatnio przeklinam nieco mniej, z czego jestem zadowolona. Niestety czasami wciąż mam ten niezdrowy odruch.
  20. Spróbować swoich sił na ściance wspinaczkowej! - To postanowienie wymieniłam na wspinaczkę w parku linowym. O efekcie tego wyzwania możecie przeczytać tutaj
  21. Ułożyć puzzle! - Jestem w trakcie układania puzzli o 2000 elementach. W tej chwili mam ułożoną 1/3 całego obrazka. Mam nadzieję, że do końca maja uda mi się je skończyć. Skrycie na to liczę.
  22. Nocna Dycha Kopernikańska! - 13 czerwiec 
Poza wyzwaniami, które postawiłam sobie na początku kwietnia dołączyłam do kilku nowych, które znalazłam na waszych blogach. Zainspirowały mnie one do podjęcia wyzwania i zrobiłam to nie myśląc zbyt wiele o konsekwencjach. 

Pierwszym z nich jest znalezione u Dzosefinn, które szalenie mi się spodobało. Zmusi mnie ono do przeczytania wielu cudownych pozycji, więc jeśli macie jakieś swoje ulubione pozycje to z przyjemnością o nich przeczytam. Może niektóre z nich trafią wprost w mój gust? Mam na to cichą nadzieję, bo "Przeczytam tyle ile mam wzrostu" to dość trudne do osiągnięcia w przeciągu pół roku. Po 2 kwietnia mam na liczniku 7,6 cm z głowy (a ileż to jest 7,6 cm, kiedy mój wzrost to 169 cm). 

Kolejnym jest 30-dniowe wyzwanie z przysiadami, znalezione na blogu Be Fit and Feel Amazing, który prowadzi niesamowita Katrina. Postanowiłam spróbować swych sił i w tej chwili jestem gdzieś w połowie wyzwania. Dzisiaj zrobiłam już 115 przysiadów. Jestem gdzieś w połowie i szczerze mówiąc nie wiedziałam, że to będzie takie łatwe. Myślałam, że robienie przysiadów jest znacznie trudniejsze, a tu taka niespodzianka. Na pewno postaram się dotrwać do jego końca. Już tak niewiele zostało.

Najnowszym wyzwaniem, jakie podjęłam jest - Rowerem wokół Danii - które to zorganizowała Pat z bloga Fra Kopenhavn with love. Dlaczego się skusiłam? Ponieważ jak już wcześniej wspominałam, uwielbiam rower! Postanowiłam, że jeszcze bardziej zwiększę swoją aktywność fizyczność dzięki temu wyzwaniu. Co prawda, w tym tygodniu coś kiepsko z tym rowerem - tylko 8 km przejechane - ale tydzień jeszcze się nie skończył. 

Uczestniczyłam również w wyzwaniu - Kwiecień w słowach - organizowanym przez Różową Klarę. Pomysł przedni, zmuszający do nieco innego spojrzenia na świat oraz (nie ukrywając) wyręczając nieco jeśli chodzi o pomysł na kolejny temat postu. Chętnie powtórzę to wyzwanie jeśli jeszcze powróci. Jego efekty możecie przeczytać:
To by było na tyle kochani. Kwiecień uważam za miesiąc satysfakcjonujący, acz nie do końca. Stać mnie na więcej i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Nie jest też znowu tak do końca fatalnie toteż nie spisuję go całkowicie na straty. Maj będzie znacznie lepszy! 

Jaki był wasz kwiecień? Spisaliście go na straty, czy może wręcz przeciwnie? 

11 komentarzy :

  1. Ej, czemu piszesz że nie ma się czym chwalić, skoro zanotowałas tyle sukcesów? Bardzo dużo na siebie nałożyłaś i uważam, że świetnie sobie radzisz!; ) U mnie kwiecień był udany, maj będzie lvl hard :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację. Po prostu mam często tendencję do przysłaniania sukcesów tym co poszło nie tak. Wciąż nad tym pracuję :) Dzięki serdecznie. Oj tak, maj będzie straszny. Bo wisienka na torcie dochodzi... sesja :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ważne, że realizujesz swoje cele, w mniejszym bądź większym stopniu! Pamiętaj, małymi krokami do celu! Jestem pewna, że w maju większość Twoich celów będzie na plus, uszy do góry, nie spinaj się a na pewno wszystko się uda! :) Może podziel cele na kolejne miesiące, będzie łatwiej je wszystkie zdobyć, 20 podpunktów na jeden miesiąc to bardzo dużo, ale i tak trzymam kciuki za wszystkie! I wiem, że Ci się uda!


    8 kilometrów to nie tak mało! Czekam na podsumowanie kilometrów do jutra do 23ej, może uda Ci się wybrać na przejażdżkę?! Weekend przed nami :) Miłego!

    OdpowiedzUsuń
  4. Serio uważasz, że nie masz się czym chwalić? :D Ja wypisałam sobie tylko 5 zadań na kwiecień a i tak nie wszystkie wykonałam!
    Nie oceniaj siebie zbyt ostro i doceniaj to, co wykonałaś, bo z tego co przeczytałam to jest tego naprawdę sporo! :) A żeby nie było, że nie ma potwierdzenia moich słów - tylko przy 3(!!!) punktach napisałaś, że to kompletna klapa! DWANAŚCIE !!! udało Ci się zrealizować, a 10 albo połowicznie, albo wypisałaś je nie precyzując. Nadal uważasz, że nie masz powodów do dumy? ;) Jak nie wierzysz to sama policz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Proszę cię! Takimi rzeczami to chwal się na prawo i lewo, bo dużo zrobiłaś! Kochana, jesteś wielka i trzymam za ciebie kciuki mocno, mocno :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję :)
    20 punktów to rzeczywiście dość dużo, ale obiecałam je sobie zrobić przez 3 miesiące, więc rozkładają mi się one w czasie. Póki co jakoś to tam idzie. Ćwiczę systematyczność i coraz bardziej wchodzi mi to w nawyk. Jak czegoś nie zrobię to czuję pewną dozę wyrzutów sumienia :) Ale tylko odrobinę, bo potem mówię sobie że trudno, zrobię to jutro i tak się dzieje :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha racja! W końcu czas zacząć ćwiczyć pozytywne myślenie. Udało się aż 12. Spełniłam je w większym lub mniejszym stopniu, a to już zawsze jakiś znak, że człowiek nad sobą pracuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję :* Z takim poparciem nie ma czasu na wymówki. Spinam poślady i prę dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Systematyczność przede wszystkim, a na pewno wejdzie w nawyk :) chociaż wiem, jak ciężko jest się przełamać i przełamać lenia, ale trzymam za Ciebie kciuki! :) Dasz radę w trzy miesiące a zadowolenie na końcu tylko nastroi Cię pozytywnie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Najważniejsze, że mimo porażek mniejszych czy większych nie poddajesz się. To już połowa sukcesu jeśli chodzi o stawianie przed sobą wyzwań. Tym bardziej kiedy jest ich tyle. Podziwiam, ze starasz się realizować ich aż tyle jednocześnie. trzymam kciuki, żeby dalej się tak udawało. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki serdeczne :) Wyzwania są w życiu ważne. Przynajmniej człowiek po nich czuje, że nie stoi w miejscu tylko brnie do przodu. Nawet jeśli to są drobne kroczki to zawsze i wciąż do przodu :D

    OdpowiedzUsuń